Innowacyjność jako pojęcie niedookreślone, a wręcz wyłącznie dorozumiane towarzyszy ludzkości od bardzo dawna. Patrząc na niniejszą problematykę z perspektywy historycznej możemy zgodnie uznać, że innowacyjność jest podstawą rozwoju społeczeństwa od setek lat. Być może nie zawsze była ona świadoma pod względem rozwojowym i niejako złożonego procesu myślowego, jednakże wynikała ona z głęboko zakorzenionej potrzeby pragmatyki i czynienia życia pierwotnych łatwiejszym.

pixabay.com

1.Innowacyjność w perspektywie językowej, systemowej i aksjologicznej

Patrząc perspektywicznie można uznać, że zarówno wynalezienie koła w IV wieku p.n.e w Mezopotamii, jak i wynalezienie druku przez Johannes’a Gutenberga w 1450 r., czy stworzenie pierwszego samochodu w 1770 r. we Francji można nazwać innowacyjnością. Oczywiście była ona złożona na miarę swoich czasów i obecnego rozwoju społeczeństwa, jednakże nie sposób nie zgodzić się,
że wszystkie powyżej wymienione projekty były innowacyjne. Oczywiście przytoczono tutaj przede wszystkim wynalazki, ponieważ to na nich często opiera się pojęcie innowacji. Dziś już rozumiemy to pojęcie nieco inaczej, nie wiąże się ono z wynalazczością, lecz często z kreatywnym myśleniem i otwarciem na świat. Innowacyjność w obecnym rozumieniu jest ściśle powiązana z rozwojem kapitalizmu, wydaje się, że ustrój socjalistyczny głęboko hamował prekursorów danych dziedzin. Za to wolny rynek zawsze wspierał przedsięwzięcia nowatorskie, w szczególności te, które mogą zostać wykorzystane w gospodarce. Warto pamiętać, że rozwój zapoczątkowany w Europie (w szczególności początkowo w Wielkiej Brytanii)
w XVIII w. był nazywany Pierwszą Rewolucją Przemysłową i cechował się innowacyjnością w szczególności w przemyśle tekstylnym. Wiek XIX był i nadal jest nazywany wiekiem innowacji, szczególnie dlatego, że w tym czasie odkryto wiele cennych wynalazków. Można bez przeszkód stwierdzić, że Tomasz Edison zapoczątkował nieustannie trwający do dzisiejszych czasów rozwój.
Zarówno wiek XX i XXI nadal przebiegają pod znakiem innowacyjności i rozwoju.

1.1. Językowa perspektywa definicji innowacyjności     
Oczywiście zasadnym jest pytaniem jak właściwie można rozumieć innowacyjność przy założeniach opisanych powyżej. Pierwszą pracą, dzięki której badacze zrozumieli wagę rozwoju innowacyjności, jako instrumentu wręcz niezbędnego do ewolucji społeczeństwa, a jednocześnie realizowanym przy jego udziale, była praca Josepha A. Schumpetera, pt. Teoria rozwoju gospodarczego. Zdefiniował on także pierwszą z definicji innowacyjności[1], która na stałe zagościła w naukach ekonomicznych. Przyjmował on za innowację takie elementy jak: wprowadzenie nowej metody produkcji (bądź udoskonalenie istniejącej), wprowadzenie nowego wyrobu (obecnie nazwalibyśmy go produktem), otwarcie nowego rynku zbytu, wdrożenie nowego sposobu sprzedaży lub zaopatrzenia, zastosowanie nowych surowców, wprowadzenie nowej organizacji przemysłu. Bezspornie niniejsza definicja była jeszcze wysoce niedoskonała, w szczególności ze względu na pojawiające się w niej jedynie opisowe wyliczenia tego, co możemy nazwać procesem innowacyjnym. Jednakże wydaje się ona nadal aktualna i ponad czasowa.
Oczywiście, wraz z rozwojem nauki i doktryny pojawiały się kolejne definicje omawianego zagadnienia. I tak: P. Kotler twierdził, że innowacja odnosi się do jakiegokolwiek dobra, usługi lub pomysłu, który jest postrzegany jako nowy,  zaś E.M.Rogers sformułował twierdzenie, iż innowacja to wszystko co jest postrzegane jako nowe, niezależnie do obiektywnej nowości, danej idei czy rzeczy. Pojawia się także definicja odnosząca się do rynku: według niego, jest to pierwsze handlowe wprowadzenie (zastosowanie) nowego produktu, procesu, systemu lub urządzenia[2]. Możemy zatem podzielić perspektywę językową rozumienia definicji ze względu na przedmiot wyróżnienia – odnoszący się do sfery opiniotwórczej, gdy dobro jest postrzegane jako nowe. W moim przekonaniu powinno być postrzegane tak przez ogół społeczeństwa, nie powinno pozostawać w sferze prywatnych odczuć wykonawcy tego dzieła. Temu twierdzeniu jednak przeciwstawia się Rogers, który twierdzi, że nie ważna jest obiektywna nowość, wystarczy subiektywne odczucie innowacyjności.

Ma to swoje uzasadnienie w przekonaniu twórcy, że nikt przed nim podobnego dzieła nie wykonał. Innymi słowy wykonawca kierowany brakiem świadomości (czy to zawinionej czy też nie) nie wiedział, że podobne dzieło już powstało. Trzecia definicja zaś wyróżnia kryterium handlowe, będące podstawą gospodarki, zawężając jednocześnie innowacyjność do pragmatyki.

Obecnie najbardziej uznaną i jednocześnie stosowaną definicją innowacyjności jest formuła przygotowana i przyjęta przez OECD[3] i UE. Według niej, innowacyjność (ang. innovation) polega na wdrożeniu nowego lub znacząco udoskonalonego produktu (wyrobu albo usługi), bądź procesu, nowej metody marketingowej lub nowej metody organizacyjnej w praktyki gospodarcze, w organizację miejsca pracy lub w relacje z otoczeniem. Wydaje się być ona rzeczywiście najbardziej rozwinięta i trafna, uwzględniono bowiem w niej dziedziny, które dotąd wydawały się niemożliwe do zaliczenia jako innowacyjne. W tym miejscu warto dodać, że innowacyjność to jedno z założeń działania Unii Europejskiej, który jest określony m.in. w Strategii Lizbońskiej[4] z 2000 roku, a także w najnowszym dokumencie Europa 2020[5].
Samo zrozumienie definicji i jej ewolucji jest o tyle ważne, że słowo to przeszło do znaczenia potocznego, przez co uległo pewnemu spłaszczeniu fleksyjnemu i jednocześnie upowszechnieniu. Jest to zabieg jak najbardziej naturalny, jednakże czasami uniemożliwia precyzyjne określenie, w szczególności w opracowaniach naukowych, co tak naprawdę jeszcze jest innowacją, a co już nie jest. Słownik Języka Polskiego także przyjmuje dosyć potoczne rozumienie innowacyjności – według niego bowiem jest to wprowadzenie czegoś nowego; też: rzecz nowo wprowadzona. Oczywiście nie jest zalecane wyodrębnienie ostrych kryteriów, które wyznaczałby standard ocenny i pozbawiały możliwości stosowania pewnego uznania przez osoby dokonujące klasyfikacji i stopnia innowacyjności.

To z resztą kłóciłoby się z samą naturą omawianego twierdzenia, jednakże dobrze jest, gdy wyznaczono pewne standardy pozwalające na dokonywanie rzetelnego klasyfikowania nowych dóbr czy usług.

1.2. Ujęcie systemowe problematyki innowacyjności      
Gdyby rozpatrywać innowacyjność jako zjawisko społeczne bądź też proces myślowy, to trzeba uznać, że należy wyróżnić pewne fazy jej rozwoju, a co za tym idzie złożoności i skomplikowania. Tę myśl rozwinął Roy Rothwell przedstawiając koncepcję Pięciu Generacji Modeli Procesów Innowacyjnych. Twierdził on,
że pierwsza i druga (z pięciu) generacji to są tzw. Liniowe modele innowacyjności. Pierwszą generację stanowią modele typu Technology Push ich źródłem są najczęściej nowe technologie wynikające z potrzeb wewnątrzorganizacyjnych działów badawczo-rozwojowych. Druga generacja to Market Pull, a ich źródłem są potrzeby rynku, to znaczy, że rynek aspiruje potrzebą tworzenia innowacyjności. Często rozwojowi drugiej generacji towarzyszą badania rynku, które mają pomóc w znalezieniu potrzeb, które trzeba zaspokoić. Trzeci z przedstawianych modeli to Coupling of R&D and marketing, czyli tzw. model powiązany. Zakłada on kooperację różnych elementów,
a następnie przetwarzanie informacji zwrotnej. Model czwarty, czyli Integrated business processes to zarazem wzmocnienie integralności wewnątrz korporacji, a także zwrócenie dużej uwagi na powiązania i sieć kontaktów, z uwzględnieniem współpracy z dostawcami i odbiorcami. Ostatni, piąty model, to model zintegrowany (System  integration  and  networking). Jest on oparty na powiązaniach sieciowych, dążących do ciągłego rozwoju innowacji, wraz ze stałą integracją z konsumentem tychże rozwiązań innowacyjnych.
Możemy rozróżnić także cechy, które posiada przedsięwzięcie innowacyjne. Bez wątpienia, są to:
a) implementacja czegoś, co uznaje się za nowość sensu stricto lub udoskonaloną wersję,
b) powinna przyjmować wiele form w ramach czterech kategorii zbiorczych:
produkt, proces , metoda marketingowa, metoda organizacyjna,
c) będzie wdrożenie czegoś, co jest absolutną nowością, jak też wdrożenie czegoś, co jest nowe dla danego obszaru działalności.

Szczególnie, za innowację pod względem przedsiębiorczym uważana jest:
a) poprawa jakości,
b) wejście na nowe rynki,
c) wzbogacenie oferty,
d) obniżka kosztów robocizny,
e) racjonalizacja zużycia materiałów.

Warto także mieć na uwadze, że możemy wyróżnić innowacje w zakresie poszczególnych obszarów zmian. Są to innowacje technologiczne (dotyczą procesów wytwarzania), innowacje organizacyjne (zmiany w funkcjonowaniu organizacji), innowacje dotyczące zarządzania (nowe sposoby zarządzania organizacją), innowacje społeczne (dotyczące pozaprodukcyjnych aspektów rozwoju). W obszarze niniejszego opracowania interesują nas oczywiście wszystkie powyżej wymienione aspekty. Często, gdy mówimy o innowacji u pracowników, w firmach czy instytucjach spotykamy się z postawą, że są to innowacje wyłącznie technologiczne. Co oczywiście nie jest prawdą, bo wszystkie typy powyżej przewidzianych innowacji są analizowane gdy mówimy o ich wdrażaniu. Oczywiście można mnożyć podziały i klasyfikacje dotyczące innowacyjności. Możemy tutaj mówić o innowacjach krajowych i zagranicznych – ze względu na miejsce powstania, czy też innowacjach sprzężonych i niesprzężonych[6]. Ideą jednakże nie jest mnożenie klasyfikacji i podziałów, lecz zrozumienie istoty innowacji, motywacji dzięki której ona powstaje, a także sposobu jej wdrażania. Jak w dalszej części artykułu wskazano, bardzo istotne będzie także finansowanie i realizacja innowacji – w szczególności, gdy będziemy mówić o innowacjach organizacyjnych, strukturalnych czy kadrowych.
Sam rozwój innowacyjności pracowników, firm i instytucji warto wyodrębnić. Ma to głębokie uzasadnienie aksjologiczne, gdyż inaczej będziemy pracować nad rozwojem każdej z powyżej wymienionych jednostek. Wydaje się, że przy stosowaniu procesu innowacyjności, a także wdrażaniu go nie bez znaczenia pozostaje przyjęty sposób realizacji powyższych działań. Dlatego też nie powinno się uogólniać sposobów na wdrażanie pomysłów innowacyjnych. Co ciekawe, każdy teoretyk, a także w rezultacie praktyk może wysnuwać własne założenia na temat rozwijania innowacyjności. Samo to pojęcie bowiem jest często bardzo uogólniane, przez co nie pozostaje odczytane w sposób prawidłowy. Innowacyjność jako pojęcie teoretyczne jest traktowane po macoszemu, dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że samo
w sobie nie jest one wartością dodaną. O innowacji możemy mówić, jako o pewnym zjawisku teoretycznym i naukowy. Jednakże dopiero wynalazek, patent, czy sposób – o czym napisano wcześniej wprowadza na rynek (bądź do innej dziedziny) wartość dodaną uzyskaną w wyniku pewnego procesu twórczego. Czasami wręcz spotykamy się ze stwierdzeniem, że innowacyjność jest po prostu pewnym paradygmatem. Jestem przekonany jednak, że dbałość o ten teoretyczny twór jest pragmatycznie uzasadniona i powinniśmy dokonać pewnego dookreślenia powyższego pojęcia, a nawet inwestować w profesjonalizację badań, dzięki której innowacyjność mogłaby się stać pełnowartościową dziedziną naukową, nie zaś tylko jednym z wielu przedmiotów zainteresowania naukowców. Innowacyjność bowiem, do ciągłego rozwoju i wzrastania potrzebuje nieprzerwanej atencji naukowej, a także biznesowej.

2. Rozwijanie innowacyjności u pracowników    
Rozwijanie innowacyjności wśród pracowników, jest zgoła inną dziedziną niż innowacyjność w firmach i instytucjach. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy ona pewnej grupy ludzi, którzy jednak stanowią sumę jednostek. Można więc przyjąć, że powinniśmy skierować działania z jednej strony przynoszące efekt w całej społeczności, do której skierowane są nasze działania. Z drugiej strony nie można zapomnieć o uwzględnieniu pojedynczego człowieka, pracownika, który posiada odmienne od swoich kolegów cechy indywidualne, a co za tym idzie różne zdolności przyswajania, odporności na stres czy chociażby kreatywności, tak ważnej przy rozwijaniu innowacyjności pracowników. Pierwszym z elementów złożonych, na który chciałbym zwrócić uwagę jest środowisko rozwoju innowacyjności pracowników.
W tym obszarze wart zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów dotyczących właśnie środowiska rozwoju. Pierwszym z nich jest indywidualizacja potrzeb i możliwości członków zakładu. Przy realizacji potrzeby zbiorowej, a przede wszystkim założenia pracodawcy, który podejmuje działania co do zwiększenia innowacyjności nie powinno kierować się pewną przyjętą medianą kompetencji. Najczęściej firma składa się z wielu działów odpowiedzialnych za różne typy jej działań. Oczywiście na początku odrzucamy działy nie wnoszące wartości dodanej do funkcjonowania firmy na rynku – mowa tu o szeroko pojętej administracji, obsłudze infrastruktury czy działach kadrowych. Uznajmy, że działania kreatywne, wprowadzające innowacyjność są bowiem ograniczone do grupy pracowników zajmujących się funkcjonowaniem firmy w obrocie gospodarczym związanym stricte z działalnością biznesu. Po takim wyodrębnieniu uzyskujemy pracowników merytorycznych. Oczywiście działania nasze będą skierowane do kadry średniego
i wysokiego szczebla. Nieco inaczej rzecz będzie się miała w przypadku rynku mikro i małych przedsiębiorstw, gdzie z założenia każdy członek załogi zajmuje się wieloma aspektami działalności firmy. Wprowadźmy jednak ponownie, pewne teoretyczne założenie, na którym oprzemy niniejszą polemikę. Uznajmy, że najwyższy potencjał do tworzenia innowacyjności mają przedsiębiorcy spełniający warunki takie jak: ugruntowana i stabilna pozycja na rynku, wysoko wykwalifikowane kadry, posiadająca infrastrukturę i kapitał na wprowadzanie innowacji, a także widząca w takim wprowadzaniu pewien cel biznesowy.
Wpływanie na innowacyjność u pracowników nie może być procesem odgórnie sterowanym. Powinno się uwzględnić kompetencje poszczególnych pracowników i u nich kreować rozwój ich najważniejszych cech. Mijać się z celem bowiem będzie narzucenie rozwijania tych samych cech u wszystkich pracowników. Nie powinien być to bowiem proces podobny do szkolenia, lecz bardziej indywidualnych warsztatów.
Z tym też zagadnieniem wiąże się kolejne założenie. Proces rozwijania innowacyjności u pracowników powinien być kierowany przez osobę kompetentną, posiadającą cechy mentorskie. Nie prawidłowym działaniem byłoby zlecenie zatrudnionemu już uprzednio menagerowi, kierownikowi, a nawet działowi kadr koordynacji procesu rozwijania tejże dziedziny. Moim postulatem jest to, aby przebieg tej czynności zlecić osobie przede wszystkim kompetentnej, posiadającej ugruntowaną wiedzę, doświadczenie, a także określone cechy charakteru pozwalające na rzeczywistą poprawę jakości w tym obszarze. Co więcej, uważam, że ta osoba powinna być do tej pory nie powiązana z firmą tak, aby mogła uzyskać autorytet potrzebny do przeprowadzania tego typu działań.
W związku z rozwojem innowacyjności, powinna zostać także rozważona zmiana struktury organizacyjnej zakładu. Podległość służbowa, a także miejsce pracy nie powinno krępować procesu myślowego. Dlatego też wszystkich pracowników tzw. kreatywnych powinniśmy nie tylko poddać jurysdykcji jednego przełożonego – który uwzględni potrzeby tejże grupy pracowników, ale także warto byłoby wpłynąć na integrację niniejszego środowiska, która przyczynia się do polepszenia współpracy, a także atmosfery w miejscu pracy. Mając na uwadze powyższe trzeba wskazać, że do rozwoju pracowników pod kątem innowacyjności uzasadnione byłoby tworzenie w firmach oddzielnych komórek kreatywnych nadzorowanych przez wysokiej kompetencji managerów, którzy swoim charyzmatycznym podejściem pozwolą kreować nową wizję, zgodną jednocześnie ze strategią danej firmy.

Poprzez indywidualnie dopracowany program kształcenia i warsztatów koordynator takiej komórki powinien wpływać na kształtowanie indywidualnych cech swoich pracowników, w których są oni ponad przeciętni. Z całą odpowiedzialnością pragnę podkreślić, że powinno się kreować wzmocnienie indywidualnych cech, które już wcześniej, przed procesem, o którym mówimy, stanowiły mocną stronę danego pracownika. To wszystko po to, aby zamieniać bycie dobrym, na bycie jeszcze lepszym, nie zaś wspomagać cechy u danego pracownika, które są przeciętne, po to aby były dobre.
Powinniśmy także zwrócić uwagę na ukształtowanie dobrych zasad zarządzania zasobami ludzkimi. Tylko pracownik doceniony, będzie mógł skupić się na procesach innowacyjnych, do których zostanie powołany. Postuluję tutaj przede wszystkim zwrócenie uwagi na ciągłość zmian funkcji personalnej, z uwzględnieniem specyfikacji pracownika oraz funkcji jaką on ma pełnić. Nie bez znaczenia pozostaje także system klasyfikowania pracy, a także jej wynagradzania, czy też obniżania jej wartości. Niewątpliwie rozwijanie działu innowatyki powinno łączyć się z systemem nagród, a jednocześnie powinno tworzyć dla pracownika komfort ekonomiczny, który pozwoli mu na skupieniu się na wyznaczonych zadaniach.
Uważam, że stworzenie dobrze zorganizowanego środowiska rozwoju jest niezbędne do kontynuowania prac o charakterze innowacyjnym. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby już u młodych ludzi – nawet w szkole średniej – znajdować jednostki, które są pod tym względem wybitne. Podczas studiów wyższych także powinno zwracać się uwagę na indywidualny tok kształcenia, rozwijanie konkretnych umiejętności praktycznych i teoretycznych. Dopóki system kształcenia będzie ograniczał studentów poprzez swoje sztywne ramy i programy, do tego czasu to na pracodawcy będzie spoczywał ciężar ekonomiczny i ryzyko socjalne związane
z wyszukiwaniem osób, które mogą wdrażać innowację, oraz tych, które należy szkolić pod tym względem.

Środowisko rozwoju innowacji z pewnością pomoże w uzyskiwaniu założonych efektów. Aby uzyskać efekty w postaci innowacyjności pracowników, która de facto potem przerodzi się w innowacyjność firmy, powinien być ustalony
i skonsultowany plan działania i założeń. Nie możemy bowiem zapomnieć, że pracownik zawsze będzie działał w środowisku biznesowym, w którym trzeba wykonywać potrzeby ekonomiczne firmy. Dlatego też koordynator procesu innowacyjności, wraz z władzami takiej firmy powinien ustalać plan, według którego będzie można rozwijać innowacyjność pracowników. Postulowane byłoby ustalanie planu długoterminowego (np. na okres 3 lat), a także planów krótkoterminowych (ustalanych na kilka miesięcy). Takie rozwiązanie pozwoli przede wszystkim na zorganizowane i niechaotyczne wypełnianie wcześniej ustalonych założeń. Ułatwi także sprawozdawczość dla osoby odpowiedzialnej. Będzie również zapobiegało powstaniu pewnego luzu decyzyjnego związanego ze specyfikacją pracy osób kreatywnych. Oczywiście nie ma przeszkód, aby takie plany według potrzeb zmieniać, jednakże ważne, żeby wyznaczały one zarys pracy i gruntowały ją.

Postulowanym i ważnym elementem rozwoju innowacyjności pracowników powinna być także współpraca środowisk o podobnym charakterze. W moim uznaniu powinna być to wręcz współpraca międzynarodowa, która byłaby głęboko wspierana i wiązałaby się z zaciśnięciem więzów z pracownikami, którzy wykonują podobne zadania. Takie rozwiązanie pozwoli nie tylko na inspirację, ale także na wdrażanie założeń sprawdzonych za granicą, jak również wymianę doświadczeń. Pozytywnym działaniem z pewnością byłoby stworzenie w Polsce elitarnego środowiska, które wspierałoby się w procesach kreatywnych, a także we współpracy międzynarodowej. Utworzenie sieci kontaktów i wytworzenie poczucia przynależności z pewnością zaowocuje późniejszą innowacyjnością.

Na koniec omawiania zagadnienia związanego z innowacyjnością pracowników, chciałem wskazać, że w tym wypadku najważniejszy zawsze będzie czynnik ludzki. Oczywiście można stworzyć znakomite warunki do rozwoju, a także promować dobre rozwiązania grantami, zapewnić spokój ekonomiczny pracownikowi, czy też umożliwić współpracę z innymi ośrodkami. Jednakże w tym wypadku zawsze, w ostatecznym rozrachunku będą liczyły się indywidualne cechy danego pracownika. Jego inteligencja, kreatywność, bystrość, umiejętność przystosowania się do danej sytuacji. Odpowiedni dobór ludzi na stanowiska związane z innowacyjnością to rzecz kluczowa, i powinna odbywać się już w najwcześniejszych fazach kariery zawodowej, a może nawet jeszcze nauki. Odpowiedni dobór kadry i w następstwie zadaniowe kierowanie tą kadrą w efekcie będzie zwiększać innowacyjność pracowników. Jest to jednak proces na tyle delikatny, że powinien być dokonywany z największą czułością i odpowiedzialnością za zadania.

Warto także podkreślić to, o czym napisano powyżej. Nie każdy pracownik może cechować się zdolnością do podejmowania procesów innowacyjnych. Dlatego też warto stwarzać komórki osób zdolnych do podejmowania takich zadań i zapewniać im odpowiednie warunki. Nie można wymagać od wszystkich pracowników danej firmy, że będą oni wykazywali się kreatywnością, bo być może, po prostu nie mają do tego zdolności i możliwości. Dlatego tak ważne jest przy rozwoju innowacyjności zindywidualizowane podejście do każdego z pracowników.

3. Rozwijanie innowacji w firmach          
Zgoła inaczej będzie wyglądał proces innowacyjności w firmie. Oczywiście są pewne punkty na tzw. styku, które wskazują czym jest innowacyjność dla firmy wobec innowacyjności pracowników. Jednakże innowacyjność firmy, jako całości jest procesem, który wymaga odrębnego traktowania. Przede wszystkim trzeba uznać,
że innowacyjność jednostki biznesowej jest poniekąd pochodną z innowacyjnością pracowników. To znaczy, że na innowacyjność pracowników znacząco wpływa innowacyjne podejście całej firmy. Jednakże trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwo działa w innych warunkach, co nieco zmienia specyfikę podejmowanych działań.

Przede wszystkim, trzeba mieć na uwadze, że każda firma to przedsięwzięcie biznesowe, które ma realizować pewne cele ekonomiczne. O ile zatem pracownicy w firmie mogą zostać oddelegowani do pracy wyłącznie kreatywnej, o tyle przedsiębiorstwo musi zachowywać płynność finansową. Proces innowacyjności może być zatem tylko częścią firmy, która podejmuje się prowadzenia takich działań. Podjęcie ich jest ugruntowane czerpaniem korzyści z nowych technologii i rozwiązań z przyszłości. Ponieważ rozwój innowacji pochłania środki finansowe – w postaci zatrudnienia pracowników, rozwoju technologii, prowadzenia badań – dlatego też każde przedsiębiorstwo inwestując środki będzie nastawione na uzyskanie w przyszłości zysków ze sprzedaży swojego patentu. Oczywiście, może być to inwestycja długoterminowa, jednakże trzeba pamiętać, że zawsze będzie to zabieg biznesowy, bądź – w poszczególnych wypadkach marketingowy. Poprawne funkcjonowanie procesu innowacji jednak jest zawsze zależne od poprawnego funkcjonowania trzonu firmy, który także zapewnia finansowanie tychże procesów.
Podejmowania trudu wspierania innowacyjności w firmach oczywiście zależy od linii rozwoju przyjętej przez zarząd. Wpieranie procesu rozwoju innowacyjności musi być uzależnione od wiążących decyzji władz. Powiązane jest to nie tylko z realizacją bieżącej linii funkcjonowania firmy, ale także z zapewnieniem finansowania takiego przedsięwzięcia. Oczywiście poważną rolę odgrywa tu także państwo, jako monolit wspierający rozwój przedsiębiorczości i gwarant wspierania słusznych projektów.

Środowisko biznesowe musi umożliwiać rozwój innowacyjności. Często podjęcie decyzji, o tym, czy firma ma brać udział w przedsięwzięciu innowacyjnym jest okupiona wieloma naradami i analizami. Najczęściej jest to bowiem inwestycja długoterminowa wiążąca się z niemałym ryzykiem. W celu zapewnienia rozwoju innowacyjności w firmie, podobnie jak w przypadku rozwoju pracowników postulowane jest spełnienie kilku założeń, które zarówno zminimalizują ryzyko gospodarcze firmy, jak i zwiększą możliwość powodzenia biznesowej strony przedsięwzięcia.

Przede wszystkim przedsiębiorstwo powinno uzyskać całkowite poparcie decydentów i inwestorów. Oznacza to, że tylko w przypadku całkowitego zaufania do przedsięwzięcia jest realna możliwość jego powodzenia. Tworzy się tutaj nam pewna zasada przekonywania, która ciąży na osobach odpowiedzialnych za realizację zadań innowacyjnych. Powinni oni uzyskać pełne poparcie od osób decyzyjnych, idealnie byłoby oczywiście gdyby taki projekt wsparli, z pełnym zaufaniem wszyscy decydenci. Taka sytuacja spowoduje, że w razie drobnych niepowodzeń, które są niemal pewne w przypadku tak skomplikowanego przedsięwzięcia, nie utraci ono poparcia, ani co ważniejsze finansowania. Utrata bowiem tych przymiotów, nie tylko może narazić firmę na znaczne straty finansowe, ale także na zaprzepaszczenie kapitału ludzkiego, a także straty niematerialne – chociażby w sferze marketingowej.            Wracając do sfery finansowania – o czym szczegółowiej napisano w dalszej części artykułu, priorytetem jest zapewnienie jego ciągłości. Oczywiście istnieje wiele możliwości zdobycia go, chociażby przez środki własne, środki inwestorów,
czy programy realizowane przez państwo, czy też Unię Europejską. Proces zapewnienia ciągłości finansowania nie polega jedynie na zdobyciu potrzebnych środków, ale także na efektywnym zarządzaniu nimi, a także transparentności działań prowadzonych w ramach niniejszego procesu.

Transparentność działań, to kolejny postulat pozwalający na rozwijanie innowacyjności w firmie. Pragnę wskazać, że nie chodzi tylko o transparentność
w sferze finansowej, ale także w sferze prowadzenia badań czy wdrażania innowacji. Z pomocą przychodzi nam tutaj prawo własności przemysłowej[7] i prawo własności intelektualnej[8], które powinno być bezwzględnie przestrzegane. Pomijając normy stanowione, oczywiście sama etyka nakazuje wynalazcom nieposiłkowanie się nieuczciwą konkurencją, taką jak chociażby wykradanie patentów, technologii, know-how. Należy jednoznacznie stwierdzić, że wykorzystywanie cudzych projektów,
a nawet wysokie inspirowanie się nimi nie wpływa ani na jakość tworzonych innowacji, ani na ich przydatność.
Kolejnym punktem, na który pragnę wskazać jest celowość wdrażania i wspierania rozwoju innowacji. Oczywiście wiąże się ona z poprzednimi zasadami – szczególności zasadności biznesowej przedsięwzięcia. Aby proces innowacyjności był efektywny, powinien być on celowy z punktu widzenia biznesowego. To bowiem tylko taki proces będzie determinował dążenie do celu, a także pozwoli na finansowanie przez sferę przedsiębiorczości ciekawych projektów. Dlatego też celowość prowadzonych badań nie powinna budzić wątpliwości, takie podejście zwiększy szanse na realizację pomysłu innowacyjnego.

 4. Specyfika wdrażania procesu innowacyjności w instytucjach.        
Zgoła inną metodyką będzie odznaczać się wspieranie innowacji w instytucjach. Oczywiście pojęcie instytucja jest szerokim zagadnieniem, pod którym możemy definiować wiele podmiotów. Mogą to być: administracja rządowa
i samorządowa, stowarzyszenia, fundacje, zrzeszenia, instytuty badawcze i tym podobne. Ich wspólną cechą jest brak wskazania na zarobkowy charakter działalności. Takie jednostki mają bowiem pewne cele statutowe, które muszą realizować, jednakże trzeba pamiętać, że nie są to cele biznesowe – jak ma to miejsce w przypadku przedsiębiorstw, ani nie są to cele indywidualne powiązane z polityką firmy – tak jak w przypadku innowacyjności pracowników. Dlatego też w tym wypadku innowacyjność w instytucjach, jej wspieranie i rozwój będzie kierowało się innymi zasadami.

Przede wszystkim innowacyjność powinna być celem statutowym takiej instytucji. Bez tego istnieje brak prawnego umocowania do wspierania działań innowacyjnych. Zarówno w przypadku instytucji publicznych (tutaj umocowanie prawne powinno znaleźć się w ustawie lub rozporządzeniu), tak samo jak
w przypadku instytucji tzw. trzeciego sektora – tutaj celowość takich zabiegów powinna zostać zawarta w zapisach statutowych. Bez takiego upoważnienia rozwój innowacyjności będzie niezasadny, a co więcej nie zgodny z prawem.

Następnym krokiem do wspierania rozwoju innowacyjności jest oczywiście zapewnienie finansowania takiemu przedsięwzięciu. Generalnie proces przebiega podobnie jak w wypadku przedsiębiorstw, tak samo tutaj ważna jest zasada transparentności. Znaczącą różnicą jest to, że można uzyskać inne źródła tego finansowania – oprócz grantów przyznawanych przez organy państwowe lub Europejskie, mogą to być oczywiście darowizny, zapisy, spadki, a nawet 1 % podatku dochodowego przekazanego przez podatników (gdy instytucja jest OPP[9]). Nic nie stoi na przeszkodzie także, żeby środowisko biznesowe finansowało przedsięwzięcia realizowane przez trzeci sektor. Co więcej często jest to wykorzystywany zabieg, gdyż firmy tworzą specjalne instytuty w ramach swojej struktury, które jednak posiadają odrębną osobowość prawną i dzięki temu formalnie nie są powiązane z biznesem.

W przypadku gdy instytucją, o której mówimy jest instytucja państwowa finansowanie jej oczywiście zapewnia ze środków własnych Skarb Państwa zapewniając całkowite pokrycie kosztów takiego przedsięwzięcia.
Instytucja taka powinna zapewnić zatrudnienie odpowiednich pracowników, a także ich odpowiednią kooperację, wyszkolenie i warunki pracy. Ważną kwestią przy omawianiu wspierania rozwoju innowacyjności w instytucjach jest sprawozdawczość. O ile przedsiębiorstwo (czy też spółka) są rozliczane przed zarządem (lub innym organem), o tyle instytucja, która wykorzystuje często publiczne środki powinna zapewnić stałą i przejrzystą sprawozdawczość ze swoich działań i celowość wydatkowania środków publicznych.
Dlatego też trzeba sformułować zasadę gospodarności. Z uznaniem musi spotkać się fakt, że inaczej niż w przypadku firmy – instytucja powinna wykazywać szczególną dbałość o wydatkowanie środków, ograniczać je do niezbędnych wydatków, które jednocześnie powinny być dobrze dokumentowane. Można powiedzieć, że jest to kolejny stopień zasady transparentności, gospodarność środkami to szczególny obowiązek instytucji publicznych.

5. Instytucjonalne wspieranie rozwoju innowacyjności oraz źródła jej finansowania
Wspieranie innowacyjności zarówno u pracowników, w firmach i instytucjach powinno spotykać się ze szczególną atencją organów państwowych
i międzynarodowych. Umożliwienie rozwoju innowacyjności powinno być realizowane przez przyznawanie grantów na badania naukowe, które pomogą  w teoretycznym rozwoju technologii, a także w rozwoju procesów i dopracowaniu naukowej strony przedsięwzięcia. Trzeba uznać, że być może w nie wystarczającym zakresie, ale takie zabiegi są realizowane przez państwo. Także w Unii Europejskiej stawia się bardzo duży akcent na rozwój innowacji. Są to często lepiej realizowane projekty niż te, które znamy z krajowego podwórka. Przede wszystkim dlatego, że wskazuje się tutaj na wagę współpracy nauki z biznesem. Opracowanie innowacji w nauce jest bezwartościowe, gdy będą to albo projekty całkowicie teoretyczne, albo nie będzie można ich wykorzystać w przemyśle, dlatego też w tym kierunku zapewne powinno ewoluować wspieranie procesów kreatywnych. Współpraca teoretyków, czyli nauki z pragmatykami rynkowymi, czyli biznesem będzie owocowało tworzeniem projektów nie tylko wartościowych merytorycznie, ale także przydatnych przemysłowo.

Oprócz zadań, które powinno realizować państwo w ramach zapewniania rozwoju gospodarki i nauki wspieranie innowacyjności często należy do trzeciego sektora. To konkursy i nagrody, a także programy realizowane przez fundacje, stowarzyszenia i zrzeszenia często pozwalają na realizację procesów innowacyjnych – często niepewnych biznesowo, ale bardzo wartościowych pod względem naukowym. Bardzo dużą zaletą finansowania takich przedsięwzięć przez trzeci sektor jest przede wszystkim lepsze wybieranie projektów – ponieważ najczęściej w organach tychże organizacji zasiadają wyspecjalizowani naukowcy, którzy wybierają najlepiej rokujące projekty. Ponadto istnieje pewna niezależność finansowania od środków publicznych – najczęściej są to bowiem środki własne i prywatne organizacji pozarządowych,
co nawet w przypadku zmiany polityki rządu, bądź w razie cięć budżetowych pozwala na realizację projektu. Dlatego też należy ocenić jak najwyżej pracę takich instytucji, bo to spod ich opieki wychodzą często najbardziej wartościowe i najlepiej rokujące projekty.

Nie do ocenienia jest oczywiście praca ośrodków naukowych, uniwersytetów, uczelni wyższych i kół naukowych, które co prawda najczęściej nie mogą zapewnić finansowania projektów, ale pozwalają na rozwój talentów najbardziej uzdolnionych studentów i doktorantów. Często także poprzez promocję takich osób pozwalają im trafić do odpowiedniego środowiska, które pozwala na realizację projektów młodych naukowców. Oczywiście z funkcjonowaniem takich ośrodków naukowych wiąże się wiele niuansów i często ciągle są one krytykowane. Rzeczywiście system szkolnictwa wyższego nie zawsze jest na odpowiednim poziomie. Brakuje kadry z odpowiednim podejściem pedagogicznym, infrastruktury, a także środków do prowadzenia badań. Jednakże często pojawia się tam zapał do pracy i pasja, które kompensują wszelkie braki i pomagają na realizację projektów naukowych docenianych na całym świecie.  W ramach wspierania innowacyjności, bardzo ciesząca jest tendencja finansowania niezależnych projektów przez środowisko biznesowe. W ramach CSR[10] finansowane są projekty niezależnych naukowców, bądź kół naukowych, które wydają się ważne dla danej branży. Dzięki takiemu podejściu projekt zyskuje nie tylko środki na realizację, ale także daleko idące wsparcie biznesowe i logistyczne, co jest wręcz nieocenioną pomocą.

Warto także zwrócić uwagę, że według badań przeprowadzonych w 2006-2007 r.[11] w odniesieniu do finansowania  procesu rozwoju innowacyjności respondenci wskazali, że w 67% źródłem finansowania nowych technologii w ich firmie były środki własne. 20% stanowiły kredyty komercyjne, 2% fundusze pożyczkowe, środki publiczne międzynarodowe, 1% środki publiczne krajowe. Niniejsze badanie wskazuje, że ciągle mało rozwinięte jest finansowanie innowacyjności, a przedsiębiorcy sami muszą ponosić ciężar tego przedsięwzięcia. Z pewnością warto byłoby odwrócić niniejszą tendencję na zdecydowaną korzyść środków publicznych,
a co najważniejsze ułatwić do nich dostęp, ponieważ wszelkie procedury nadal są zbyt sformalizowane, co zniechęca osoby zainteresowane do brania udziału w postępowaniach, bądź po prostu te wnioski są odrzucane.

Na wspieraniu innowacyjności powinno jednak zależeć wszystkim. Zarówno decydentom państwowym, jak i ośrodkom naukowym, a także pozarządowym organizacjom. Dzięki innowacjom nasze społeczeństwo rozwija się nie tylko naukowo, ale także gospodarczo. Wzrasta wskaźnik PKB,  rośnie sprzedaż, a także znaczenie naszego kraju na arenie międzynarodowej. Dlatego warto byłoby wyznaczyć koordynację działań wspierania innowacyjności. Posiadamy bowiem dobrą bazę – zarówno w kapitale ludzkim, jak i w możliwościach finansowania, które na przestrzeni lat znacznie się polepszyły. Jednakże powinien powstać Narodowy Plan Wspierania Innowatyki, dzięki któremu powstałby organ koordynujący wszelkie powyższe działania. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na uniknięcie rozproszenia wspierania innowacji (które panuje obecnie), a także na ujednolicenie procedur, finansowania, a także kontroli jakości realizowanych projektów. Jeżeli taki plan zostałby zaaprobowany poprzez władzę ustawodawczą, przy dużym znaczeniu konsultacji społecznych i branżowych (środowiskowych) uzyskalibyśmy zwiększoną jakość realizacji innowatyki, a co za tym idzie moglibyśmy w sposób zorganizowany wspierać innowację u pracowników, w firmach i instytucjach.
[1] Jest to tzw. Definicja opisowa.

[2] Sformułowana została przez Ch. Freeman’a.

[3] Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (ang. Organization for Economic Co-operation and DevelopmentOECD, fr. Organisation de Coopération et de Développement EconomiquesOCDE) – organizacja międzynarodowa o profilu ekonomicznym skupiająca 34 wysoko rozwinięte i demokratyczne państwa.

[4] Patrz m.in.: http://www.euractiv.com/future-eu/lisbon-agenda/article-117510

[5] Więcej o strategii na: http://ec.europa.eu/europe2020/index_pl.htm

[6] Sprzężone to te, które powstały w wyniku współpracy wielu firm, osób czy instytucji, niesprzężone natomiast w wyniku pracy jednostki.

[7] Mowa o: Ustawa Prawo własności przemysłowej z dnia 30 czerwca 2000 r. (Dz.U. 2001 nr 49 poz. 508)

[8] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83)

[9] Organizacja Pożytku Publicznego

[10] Społeczna Odpowiedzialność Biznesu

[11] Źródło: „Kierunki inwestowania w nowoczesne  technologie w przedsiębiorstwach MSP”, badanie zrealizowane przez Pentor Research International i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową na zlecenie PARP, listopad 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *