Pomimo dwudziestej rocznicy obowiązywania kodeksu karnego,polskie sądy w dalszym ciągu nie wypracowały jednolitej linii orzeczniczej dotyczącej problematyki obrony koniecznej oraz, w szczególności, przekroczenia jej granic w postaci ekscesu intensywnego lub ekstensywnego.

Rozbieżności poglądowe zasadzają się na braku jednomyślności w rozumieniu zdolności osoby atakowanej do użycia określonych środków mających na celu odparcie ataku. Podstawą powyższych rozważań jest dopuszczalna możliwość dostosowania rodzaju użytej samoobrony do typu zamachu. Analizując sytuację bezprawnego ataku na osobę wyspecjalizowaną w konkretnej sztuce walki lub wykwalifikowaną w zakresie samoobrony, należy zastanowić się, jakie standardy należy zastosować przy ocenie ekscesu intensywnego oraz współmierności obrony do ataku.

  1. PRAWNOKARNE UMOCOWANIE OBRONY KONIECZNEJ

Prawną podstawą konstrukcji obrony koniecznej jest art. 25 kodeksu karnego – nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.[1]Jest to okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną z uwagi na brak bezprawności – w odniesieniu do struktury przestępstwa, czyn popełniony w warunkach obrony koniecznej jest zatem legalny. Należy jednak zwrócić uwagę na znamiona, określające przesłanki podj

 

ęcia działań obronnych. W tym celu konieczna jest analiza użytego przez ustawodawcę wyrażenia bezpośredni, bezprawny zamach. Zamachem jest zachowanie się człowieka godzące w chronione prawem dobro, stanowiące niebezpieczeństwo zniszczenia tego dobra lub umniejszenia jego przydatności w obrocie społecznym. Brak jest przeciwwskazań dla przyjęcia klasyfikacji zamachu poprzez zaniechanie (tylko wtedy jednak, gdy wykonywać obowiązek może tylko osoba dopuszczająca się zaniechania) czy w formie nieumyślnej. Zachowanie to musi jednak być podjęte w warunkach możliwości wyboru, tj. spełniać warunki konstytuujące czyn.

 

Immanentnymi cechami zamachu w kontekście obrony koniecznej są jego bezpośredniość i bezprawność. Legalność działań obronnych wymaga, aby były one podjęte w czasie, w którym zachowanie napastnika zagraża dobru prawnie chronionemu. Z doświadczenia życiowego powszechnie wiadomo, że są to z reguły sytuacje dynamiczne i nie pozostawiające wiele czasu do namysłu. Dla prawnokarnej oceny koincydencji czasowej zamachu i obrony zwykło się stosować test usiłowania – od momentu, w którym można przyjąć, iż miało miejsce usiłowanie naruszenia dobra chronionego prawem, traktuje się czyn jako bezpośredni zamach. Cecha bezpośredniości utrzymuje się tak długo, jak trwa stan niebezpieczeństwa dla dobra prawnego. Przykładowo, w kontekście niniejszego artykułu, w sytuacji, kiedy po pierwszym ataku napastnik zmierza do jego kontynuacji i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że cel ten zrealizuje natychmiast lub w najbliższej chwili.

Istotnym zagadnieniem połączonym z wykorzystaniem sztuk walki w obronie koniecznej może być przekroczenie jej granic. Może ono nastąpić w dwojaki sposób: poprzez eksces ekstensywny (kiedy napastnik nie kontynuuje zamachu, a ofiara kontynuuje obronę) lub intensywny (kiedy ofiara podjęła decyzję o podjęciu obrony w sytuacji, gdy były inne racjonalne sposoby uniknięcia zamachu lub gdy zaszła rażąca dysproporcja dóbr). W takim wypadku zachowanie należy uznać za bezprawne oraz karalne. Są to jednak tylko przesłanki podjęcia postępowania w danej sprawie oraz przyjęcia konkretnej kwalifikacji czynu. Podczas dokonywania prawnokarnej oceny stopnia zawinienia oraz wyboru adekwatnej do niego kary uznaje się przekroczenie granic obrony koniecznej za okoliczność umniejszającą winę, tj. o stopniu winy decydować będzie stopień dysproporcji wartości dóbr: chronionego i atakowanego. Kluczowe znaczenie ma także stan psychiczny sprawcy, konkretnie poczucie strachu lub wzburzenia, który jest obligatoryjną przesłanką odstąpienia od wymierzenia kary. Jednocześnie należy stwierdzić, iż jakkolwiek eksces dokonany pod wpływem strachu lub wzburzenia nie jest karalny, jest czynem przestępnym – bezprawnym i zawinionym, ale stopień winy zbliżony jest do znikomego.

  1. TEZY Z ORZECZNICTWA

Osoba zaatakowana ma prawo do odpierania ataku wszelkimi dostępnymi środkami, które są konieczne dla osiągnięcia celu w postaci odparcia zamachu.[2]W niniejszym postanowieniu Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na fakt, iż współmierność obrony do ataku nie jest równoznaczna z tożsamością użytych środków. Próżno bowiem szukać sytuacji, w której osoba drobnej budowy, zaatakowana brutalnie przez większego i silniejszego napastnika, używa równorzędnego z atakiem sposobu obrony. Będzie zmuszona atakować punkty witalne oraz organy kluczowe dla funkcjonowania organizmu agresora, bądź nawet użyć dostępnej broni, aby uzyskać pożądany skutek w postaci odparcia natarcia. W związku z powyższym, dysproporcja dóbr atakowanego i bronionego nie musi od razu oznaczać przekroczenia granic obrony koniecznej. Broniący się nie jest zatem ograniczony proporcjonalnością dóbr, lecz skutecznością prowadzącą do odparcia ataku.

Ocena ewentualnej rażącej dysproporcji między dobrem zaatakowanym a bronionym, powinna być dokonywana ex ante, a więc z punktu widzenia momentu zamachu, a nie ex post przez pryzmat skutków tego starcia.[3]W ślad za powyższym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku należy stwierdzić, iż ocena adekwatności środka obrony do ataku jest rzetelna tylko wtedy, kiedy przykładamy do niej kryteria obowiązujące ofiarę w momencie zamachu. Nie sposób dokonać wiarygodnej analizy stanu psychicznego osoby zaatakowanej, nie biorąc pod uwagę czynników zewnętrznych oraz wewnętrznych, takich jak strach, wzburzenie, uderzenie adrenaliny, wpływ sytuacji stresowej, wreszcie konstrukcja psychiczna czy umiejscowienie zdarzenia w określonym miejscu i czasie. Ofiary znajdują się w sytuacji, która nie pozwala na podjęcie decyzji w pełni przemyślanej, opartej na chłodnej kalkulacji.

Obrona konieczna obejmuje nie tylko odpieranie zamachu w fazie jego realizacji, ale także stadium obiektywnie zaistniałego bezpośredniego zagrożenia zamachem, jak również w wypadku jego nieuchronności, o ile nie zostanie podjęta natychmiastowa akcja obronna[4].Prawo do obrony koniecznej wynika z natury człowieka i z jego instynktu samozachowawczego, a zatem naturalnym jest podejmowanie działań obronnych przed zamachem na dobro. Osoba, wobec której taki atak może zostać podjęty nie ma obowiązku oczekiwania, aż do niego dojdzie, aby móc podjąć działania ten atak odpierające. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż ustawodawca celowo nie utożsamił pojęć „zamach” i „atak”. W polu semantycznym „zamachu” mieści się zarówno umyślne lub nieumyślne spowodowanie stanu niebezpieczeństwa opisanego w art. 160 k.k.[5], jak i nieukończone usiłowanie naruszenia dobra prawnego. Sąd Najwyższy od lat stoi na stanowisku, że prawo do obrony koniecznej przysługuje zawsze i niezależnie od możliwości ucieczki, ukrycia się, wezwania pomocy czy zaangażowania organów porządku publicznego. Ratio legis obrony koniecznej to nie tylko troska o zaatakowane dobro, ale przede wszystkim respektowanie zasady, iż prawo nie powinno ustępować przed bezprawiem.

pixabay.com

Napadnięty ma prawo do obrony skutecznej i to napastnika obciąża ryzyko szkodliwych następstw, także gdy atakuje gołymi rękami. Nie można zaatakowanemu stawiać wymagań co do sposobu obrony czy doboru narzędzi, o ile mieszczą się one w granicach konieczności[6]. Wyznaczenie granic owej konieczności jest podstawą do przyjęcia przekroczenia granic obrony koniecznej w postaci ekscesu intensywnego, jednak nie odbiera ofierze prawa do odparcia ataku. Należy pamiętać, iż ryzyko związane z kontratakiem powodującym uszkodzenie czy też zniszczenie dobra prawnego leży tylko i wyłącznie po stronie dokonującego zamachu – on bowiem jest prowodyrem sytuacji, obarczonym odpowiedzialnością za powstały w wyniku jego działań konflikt.

  1. ADEPCI SZTUK WALKI W OBRONIE KONIECZNEJ

Osoby trenujące sztuki walki są postrzegane społecznie w zróżnicowany sposób. Z jednej strony uważane są za szukające konfrontacji, zbyt pewne swoich umiejętności, czasami nawet agresywne. Z drugiej strony oczekuje się od nich trzeźwej oceny sytuacji, nieulegania emocjom, chłodnej kalkulacji. Na potrzebę niniejszego artykułu analizie zostanie poddana sytuacja hipotetycznego ataku wręcz lub przy użyciu broni białej (takiej jak nóż, maczeta, pałka, kij baseballowy, rozbita butelka) na osobę będącą adeptem sztuk walki. Punktem wyjścia do niniejszych rozważań powinien być fakt, iż ustawodawca nie wprowadził żadnych wyjątków w kwestii prawa do obrony koniecznej, a tym bardziej nie poddał gradacji umiejętności samoobrony osoby będącej przedmiotem ataku. W zależności od trenowanego stylu rodzaj oraz dynamika użytej obrony mogą być zróżnicowane zarówno pod względem intensywności, jak i celu stosowanej techniki. Uznawanie faktu trenowania sztuk walki przez osobę zaatakowaną za przesłankę zwiększającą zawinienie przy przekroczeniu granic obrony koniecznej (czy też odbieranie jej tego prawa w ogóle), doprowadziłoby do paradoksalnej sytuacji, w której człowiek posiadający w mniejszym lub większym stopniu umiejętność samoobrony musiałby powstrzymać się od użycia zdobytej wiedzy w obawie przed odpowiedzialnością karną.

Co więcej, byłaby to sytuacja stawiająca w korzystnej sytuacji napastnika, ponoszącego przecież wszelkie ryzyko związane z odpowiedzią na jego zamach. Osoba dokonująca czynu bezprawnego, jakim jest godzenie w dobro drugiego człowieka, powinna liczyć się z możliwością kontrataku, a tym bardziej ponieść jego konsekwencje. Jedyną możliwością nałożenia odpowiedzialności karnej na broniącego się powinien być eksces intensywny (kontynuowanie obrony bez potrzeby), jednak w dalszym ciągu powinno się traktować adepta sztuk walki relatywnie do każdej innej osoby w danej sytuacji.

  1. PODSUMOWANIE

Rozstrzygnięcie słuszności powołania się na kontratyp obrony koniecznej jest dla składu orzekającego często problematyczne. Sytuacje walki, bo w takich najczęściej znajduje zastosowanie ten mechanizm, są bardzo dynamiczne, eskalują szybko i mogą przerodzić się w brutalną wymianę ciosów. W odniesieniu do linii orzeczniczej Sądu Najwyższego oraz sądów niższego rzędu stwierdzić należy, iż wykorzystanie sztuk walki czy nawet broni białej w obronie koniecznej, jeżeli celem jest odparcie ataku, a jest to najlepszy z punktu widzenia ofiary środek do osiągniecia tegoż celu, jest całkowicie uzasadnione i nie powinno powodować żadnych dodatkowych dolegliwości karnych. Ustawodawca w treści przepisu nie wyszczególnia żadnych wyjątków w kwestii stosowania wyłączenia karalności lub oceny adekwatności obrony do ataku, a w szczególności nie sankcjonuje konkretnej grupy użytych środków.

Autorka:

Aleksandra Miśkiewicz – studentka V roku prawa na WPiA UKSW, prezes Koła Nauk Penalnych. W obszarze zainteresowań naukowych wymienia prawo karne materialne, w szczególności przestępstwo popełnione na rozkaz oraz granice odpowiedzialności w warunkach obrony koniecznej, a także kryminalistykę i kryminologię. Prywatnie instruktor żeglarstwa, oraz pasjonatka kinematografii.

 

 

[1]Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, Dz. U. 1997 Nr 88 poz. 553 ze zm.

[2] Postanowienie SN z dnia 9 października 2012 r., sygn. III KK 153/12

[3]wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 30 sierpnia 2017 r., sygn. II AKa 216/17

[4]postanowienie SN z dnia 1 lutego 2006 r., V KK 238/05, OSNKW 2006, nr 3, poz. 29

[5] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, Dz. U. 1997 Nr 88 poz. 553 ze zm.

[6] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 18 sierpnia 2009 r., II AKa 99/09

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *