“Samobójstwo może być postrzegane jako rezultat wielu czynników i może przybierać różne formy” – pisał Emil Durkheim, francuski socjolog z przełomu wieków XIX i XX.

Śmierć samobójcza, jakkolwiek dotyka każdego człowieka z osobna, ma określony wymiar społeczny, wyraźne społeczne podłoże i uwarunkowania. Jest bezsprzecznie tragedią osoby odbierającej sobie życie, jej bliskich, ale nie tylko – rząd wylicza, ile pieniędzy traci na samobójcach. Bezduszna kalkulacja? Ekonomia? Konieczne dane? Czy też może chłodne spojrzenie na przyziemny aspekt życia?

Dane z roku 2015 mówią o tym, iż co trzecia osoba, która odebrała sobie życie, zdecydowała się na ten krok z powodu długów. Nie da się ukryć – to najpoważniejszy i najtragiczniejszy skutek problemów finansowych. W roku 2013 zanotowano 484 samobójstwa z powodu złych warunków ekonomicznych oraz 135 z powodu nagłej utraty źródeł utrzymania.

Samobójstwa kosztują – wylicza Ministerstwo Zdrowia i firmy farmaceutyczne. Do wyliczeń w Polsce stosuje się tzw. metodę utraconej produktywności. Polega to na tym, iż przyjmuje się, że obywatel przynosi państwu zysk w każdym roku, w założeniu równy PKB na osobę. Następnie, odejmując od górnej granicy wieku produkcyjnego, czyli 65 lat, średni wiek samobójcy, czyli 25 lat, otrzymamy lata, przez które samobójca nie będzie przynosić tych zysków. Mnożąc lata, które samobójca sobie odebrał, przez PKB, otrzymujemy kwotę, jakiej państwo nie uzyska. Z danych na rok 2010 wynikało, iż samobójcza śmierć obywatela kosztuje Polskę ponad 597 tys. zł, jeśli samobójca odbiera sobie życie w wieku 25 lat. Kolejny raz pojawia się pytanie – bezduszna kalkulacja czy dane niezbędne do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa? Takie wyliczenia są konieczne, a przynajmniej do tego, by oszacować, co należy zrobić, aby samobójstwom zapobiegać. I za ile.

Informacja dotycząca wysokości wspomnianej kwoty stanowi punkt wyjścia dla rozważań niektórych instytucji państwowych i organizacji społecznych. W pierwszej kolejności należy odpowiedzieć sobie na następujące pytanie: z czego wynika tak duży odsetek samobójstw? Między innymi wynikają z problemów psychicznych, jak chociażby depresja, która może być spowodowana trudnymi przeżyciami, śmiercią bliskich, rozstaniem, utratą pracy, czy też schizofrenia, na którą choruje ponad 1 % populacji.

Obecne postępy medycyny i poziom, na jakim ona stoi, pozwala na dokładniejsze diagnozowanie wszelkich zaburzeń i skuteczniejsze ich leczenie, a co za tym idzie, choć wydawać się może absurdalne, prowadzi do oszczędności. Jak? Otóż w dłuższej perspektywie czasowej tak właśnie się dzieje, ponieważ skuteczne, a przynajmniej podjęte leczenie pozwala na profilaktykę samobójstw na właściwym poziomie, ale również zmniejsza koszty związane z kosztami leczenia powikłań, zwolnień lekarskich, rent, strat związanych z niezdolnością do pracy, kosztów przedwczesnej śmierci. Do określenia tych kosztów konieczna jest analiza ekonomiczna.

Skoro już o pieniądzach mowa, warto zwrócić uwagę na ekonomiczne przyczyny samobójstwa, takie jak chociażby bezrobocie. Bezrobocie należy do najpoważniejszych problemów współczesnej gospodarki, wpływa ono bowiem na wiele sfer życia, zarówno ekonomiczną, społeczną, socjologiczną, jak i psychologiczną.Każdego roku średnio co piąte samobójstwo jest spowodowane bezrobociem – wynika z analizy przeprowadzonej w 63 krajach przez naukowców z Uniwersytetu w Zurychu. Wnioski te opublikował “The Lancet Psychiatry”.Badacze szacują, że w latach 2000-2011 co roku miało miejsce ok. 233 000 samobójstw, z czego średnio co piąte (ok. 45 000) był związane z bezrobociem. Ogólna liczba samobójstw związanych z brakiem pracy w 2007 roku wynosiła 41 148, podczas gdy w roku 2009 – 46 131. Zwiększoną częstotliwość samobójstw odnotowano już sześć miesięcy przed falą zwolnień, co zdaniem badaczy było skutkiem rosnącej niepewności i lęku przed utratą pozycji na rynku pracy.

Jak pokazują statystyki, istnieje silny związek pomiędzy liczbą samobójstw a stopą bezrobocia.W 2004 roku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 19%. Zanotowano wówczas 4,9 tys. samobójstw. W kolejnych latach odsetek bezrobotnych stopniowo spadał, aż do 2008 roku. Liczba zamachów samobójczych również się zmniejszyła. Wyjątkiem jest tutaj wspomniany rok 2008, gdzie pomimo spadku bezrobocia liczba samobójstw była wyższa niż w roku poprzednim (4 tys. wobec 3,5 tys. w 2007 roku). Rok 2013 przyniósł kolejny gwałtowny wzrost odsetka bezrobotnych (13,4%). Samobójczych zgonów odnotowano wtedy aż 6,1 tys.

„Za przyczynę występowania samobójstw uważa się szybko zachodzące przemiany społeczne, takie jak: industrializacja, wzrost formalizmu społecznego, rozluźnienie więzi grupowych i konflikty interpersonalne oraz różnego rodzaju frustracje związane z niemożnością realizowania ambicji i zaspokajania pragnień” – czytamy w raporcie Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.

Człowiek traci pieniądze, w konsekwencji czego podejmuje decyzję o utracie życia, wskutek czego… państwo traci pieniądze. Czy to nie ironia? Cóż, nie od dziś wiadomo, że kiedy nie wiadomo o co chodzi, musi chodzić o pieniądze. Szkoda tylko, że pewnych rzeczy żadne pieniądze nie są w stanie zmienić, przywrócić czy wynagrodzić.

Autorka:

Karolina A. Robak

Prawnik, suicydolog. Wolontariusz fundacji Zobacz… Jestem. Członek Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Pracuje nad rozprawą doktorską z zakresu kryminalistyki na Akademii Leona Koźmińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *