Znaleziona „Nić Ariadny” może doprowadzić opozycję do rozwiązania problemu dotyczącego daty wyborów, która to rodzi kość społecznej niezgody w sytuacji obecnie panującej pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Z konstytucyjno-prawnego punktu widzenia istnieje fortel, który mogą zastosować kandydaci, aby w sposób autonomiczny, niezależny od woli obozu rządzącego, przesunąć termin wyborów. Istnieje tylko jeden warunek: konieczna jest całkowita jednomyślność pozostałych kandydatów.

Uzyskanie zgodności wszystkich kandydatów będzie niewątpliwie trudne, biorąc pod uwagę, że Państwowa Komisja Wyborcza już teraz zarejestrowała ponad trzydzieści komitetów wyborczych, które do 26 marca mogą zgłaszać swoich kandydatów na prezydenta. Jednym z wymaganych kryteriów jest dołączenie 100 000 podpisów obywateli posiadających czynne prawo wyborcze, co z pewnością wykluczy niektórych, niszowych kandydatów i ich komitety z dalszego procesu elekcyjnego. Niemniej należy spodziewać się, że oprócz głównych graczy pozostanie przynajmniej kilka osób kandydujących na urząd prezydenta, które musiałby wziąć udział w procesie przesunięcia wyborów.

Generalną i powszechnie rozważaną możliwością przesunięcia daty wyborów jest wprowadzenie jednego z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. Może to być stan wyjątkowy (art. 230 Konstytucji RP) lub stan klęski żywiołowej (art. 232 Konstytucji RP). Zarówno w czasie ich trwania, jak i 90 dni po ustaniu któregoś z wyżej wymienionych stanów nadzwyczajnych nie można przeprowadzić wyborów. Co za tym idzie, przynajmniej na trzy miesiące (a zapewne dłużej, gdyż w podstawowej opcji stan wyjątkowy można wprowadzić na 90 dni, zaś stan klęski żywiołowej na 30 dni) odroczony zostałby wybór nowej głowy państwa. Rządzący jednak chwilowo nie widzą konieczności zastosowania przepisów o stanie nadzwyczajnym, z resztą art. 228 ust. 1 Konstytucji RP ustanawia taką możliwość Radzie Ministrów (fakultatywnie), nie nakłada zaś na rząd obligatoryjnej konieczności wprowadzenia takiego stanu – wbrew powszechnej opinii.

Paradoksem całej sytuacji jest fakt, że kandydaci opozycyjni względem obecnie urzędującego prezydenta mogą samodzielnie przesunąć termin wyborów, a właściwie to wymusić na Marszałku Sejmu ogłoszenie nowej daty elekcji, wraz z wskazaniem całkowicie nowego kalendarza wyborczego. Artykuł 293 § 1 Kodeksu wyborczego przewiduje, że jeśli głosowanie w wyborach prezydenckich miałoby się odbyć na jednego kandydata, to w drodze uchwały Państwowa Komisja Wyborcza potwierdza ten fakt. Marszałek Sejmu natomiast jest zobowiązany podać uchwałę do publicznej wiadomości o ogłosić w Dzienniku Ustaw. Zauważyć należy, że ustawodawca nie wskazuje z jakich powodów miałoby nastąpić głosowanie na jednego kandydata. Należy uznać, że może to być wynikiem niezgłoszenia się do udziału w wyborach innych kandydatów, ale także, co istotne w tej sytuacji, wycofanie zgłoszeń kandydatów. Kodeks wyborczy dopuszcza sytuację ponownego rozpisania wyborów, gdyby głosowanie musiało się odbyć wyłącznie na jednego kandydata.

Wyżej omawiana uchwała Państwowej Komisji Wyborczej obowiązuje Marszałka Sejmu do ponownego zarządzenia wyborów w przeciągu 14 dni od ogłoszenia dokumentu wydanego przez PKW. Co za tym idzie, w omawianym, hipotetycznym stanie prawnym, Marszałek Sejmu na podstawie art. 293 § 2 Kodeksu wyborczego jest zobligowany do ponownego zarządzenia wyborów prezydenckich oraz ogłoszenie nowego kalendarza wyborczego. Mając na uwadze dotychczas stosowane harmonogramy w związku z poszczególnymi wyborami należy wskazać, że taki zabieg pozwoliłby najprawdopodobniej o przesunięcie terminu wyborów nawet o około dwa miesiące.

Inicjatywa w niniejszej kwestii bezsprzecznie rodzi wątpliwości z punktu widzenia procesu demokratycznego. Nagłe wycofanie się wszystkich kandydatów na urząd prezydenta wydaje się nie tylko mało prawdopodobne, ale również mało etyczne. Rodziłoby również różnego rodzaju implikacje po stronie komitetów wyborczych (obowiązek ponownego utworzenia komitetu, ponownego zbierania głosów na rzecz danego kandydata), a także państwa (konieczność ponownego powołania składów obwodowych komisji wyborczych, komisarzy wyborczych, spisów wyborców, organizacja całego procesu elekcyjnego).

Taki sposób na przełożenie terminu wyborów nie jest godny pochwały, w szczególności mając na uwadze zasady wolnych wyborów czy konkurencyjność wyborów. Niesłuszne byłoby odwoływanie się do tego typu praktyk w kraju demokratycznym, który dąży do ugruntowania mechanizmów prawnych, a także tych związanych z elekcją.

Należy jednak zauważyć, że taka możliwość istnieje i może być zastosowana przez kandydatów na urząd prezydenta pod warunkiem uzyskania jednomyślności o wycofaniu swojej kandydatury. Paradoksem art. 293 Kodeksu wyborczego jest jednak fakt, że zjednoczenie kontrkandydatów może doprowadzić do ponownego rozpisania wyborów prezydenckich.

 

Kamil Stępniak

doktorant w Katedrze Prawa Konstytucyjnego i Systemów Politycznych, Wydział Prawa, Uniwersytet w Białymstoku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *