19 czerwca wieczorem Sejm przyjął kolejną tarczę antykryzysową, tzw. „Tarczę 4.0″. Kryje się ona pod nazwą Ustawa z 4 czerwca o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19. Zostało przyjętych 91 ze 126 poprawek, które zostały zgłoszone przez Senat, a znaczna część z nich to poprawki legislacyjne – uzyskały one wcześniej pozytywną rekomendację sejmowej komisji finansów publicznych. Według Senatu poprawki doprecyzowują przepisy, eliminują wątpliwości interpretacyjne oraz korygują dostrzeżone uchybienia i luki.

Przedstawiciele Rządu chętnie chwalą kolejną odsłonę tarczy antykryzysowej. Uchwalona przez Sejm ustawa przewiduje między innymi: możliwość korzystania z “wakacji kredytowych”, wydłużenie okresu, w którym przysługuje zasiłek opiekuńczy czy dopłaty do oprocentowania kredytów dla firm, które znajdują się w trudnej sytuacji finansowej z powodu pandemii. W dużym uproszczeniu, Tarcza 4.0 ma  poprawić sytuację  przedsiębiorców dotkniętych skutkami COVID-19 oraz wesprzeć budżet  jednostek samorządu terytorialnego.

Wprowadzone zostały również przepisy nowelizujące Kodeks karny, co może budzić pewne wątpliwości. Warto byłoby zadać pytanie dlaczego w ramach pomocy przedsiębiorcom podjęto się zmiany akurat w tej gałęzi prawa? Ministrowie niechętnie wypowiadają się na ten temat, a premier udzielając odpowiedzi na to pytanie stwierdził, że jest ono mało związane z koronawirusem. Natomiast wiceminister sprawiedliwości tłumaczy, że to zmiana porządkowa i modyfikowany jest jeden z przepisów, a nawet można użyć tulepiej takiego słowa jak “racjonalizowany”. Wiceminister sprawiedliwości nie ma żadnych zastrzeżeń do tego, że zmiany zawarte w pakiecie pomocowym dla przedsiębiorców zmieniają przepisy Kodeksu karnego.

Według ekspertów z dziedziny prawa przegłosowana poniekąd przy okazji nowelizacja Kodeksu Karnego powoduje w rzeczywistości jego zaostrzenie. Ustawa spotkała się z negatywną oceną środowiska prawniczego, a prym w krytyce wiodą prawnicy z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Uważają oni, że przepisy zostały uchwalone z naruszeniem procedury ustawodawczej przewidzianej w Regulaminie Sejmu dla projektów zmian w kodeksach. Ustawa w zakresie zmian jest według nich niezgodna z art. 112 i art. 119 ust. 1 Konstytucji. „Tarcza 4.0″ nie przeszła przez procedury trzech czytań, a co wydaje się najbardziej rażącym niedopatrzeniem – została rozpatrywana przez Komisję Finansów Publicznych, która zdecydowanie nie jest właściwą dla tego typu projektów. To druga próba zmiany przepisów. Pierwszą podjęto w ramach przygotowywanej nowelizacji kodeksu karnego, w ustawie z 13 czerwca 2019 r., którą prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie nadal czeka na rozpoznanie. Zdaniem Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego ponowne uchwalenie tych samych regulacji, zanim Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek głowy państwa, to wkroczenie władzy ustawodawczej w kompetencje i prerogatywy prezydenta. Prawnicy z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego uważają, że znajdujące się w „tarczy” przepisy uderzają w „konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, zasadę proporcjonalności, konieczności i przydatności zaostrzenia represji karnej”, a także  „zasadę prawidłowej legislacji i zasadę zaufania obywatela do państwa”.

W projekcie ustawy znalazło się wiele kontrowersyjnych zmian. Poniżej przedstawię trzy, które miałyby wprowadzać zmiany w zakresie postępowania karnego i pokrótce omówię każdą z nich.

W uzasadnieniu do projektu ustawy możemy przeczytać, że zmiany w Kodeksie postępowania karnego mają poszerzyć możliwość przeprowadzania na odległość niektórych czynności postępowania karnego. Kodeks dotychczas przewidywał już możliwości prowadzenia wybranych czynności sądowych w formie zdalnej. Konsekwencją poszerzenia katalogu dopuszczalnych zdalnych spraw i czynności mają być zmniejszone koszty ponoszone przez uczestników procesu w związku z koniecznością stawiennictwa w sądzie. Oczywiście głównym powodem zmian w tej kwestii jest ograniczenie zagrożeń wynikających ze stanu epidemii. Największe wątpliwości budzi jednak możliwość przeprowadzania posiedzeń poprzez wideokonferencję w przedmiocie tymczasowego aresztowania. W przypadku, kiedy w posiedzeniu bierze udział obrońca, a przebywa on w innym miejscu, sąd na wniosek oskarżonego lub obrońcy będzie mógł zarządzić przerwę na czas oznaczony i zezwolić na telefoniczny kontakt obrońcy z oskarżonym, chyba że uwzględnienie wniosku może zakłócić prawidłowy przebieg posiedzenia lub stwarza ryzyko nierozstrzygnięcia wniosku w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania przed upływem dopuszczalnego czasu zatrzymania oskarżonego. Taka konstrukcja przepisów może pozbawić oskarżonych skutecznego prawa do obrony. Do tego można tu zauważyć trudności w realnym korzystaniu z tego prawa, jeżeli sąd nakazuje adwokatowi być w sądzie, a oskarżony siedzi w innym miejscu w obecności asystenta prokuratora lub  funkcjonariusza służby więziennej. Zmiana to mogłaby pozwolić na wydawanie decyzji bez obecności oskarżonego na sali rozpraw i bez zapewnienia oskarżonemu kontaktu z obrońcą. Właściwie pozbawia obrońcę możliwości skutecznego  wykonywania swoich obowiązków. Na domiar złego przesłanki odmowy kontaktu z podejrzanym są niedoprecyzowane i niejasno sformułowane. Sąd nie jest również zobligowany do udzielenia zgody na połączenie telefoniczne jeżeli będzie pod presją czasu lub telefon zakłóci prawidłowy przebieg postępowania. Przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej wskazywali, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z konstytucją i z dyrektywą w sprawie dostępu do adwokata w postępowaniu karnym, która nakazuje skuteczne zapewnienie oskarżonemu prawa do obrony.

Kolejną zmianą jest powrót do koncepcji kary łącznej jako konsekwencji realnego zbiegu przestępstw, która obowiązywała w prawie karnym do 30 czerwca 2015 r. Wprowadzone zostały wtedy istotne zmiany w zakresie wymiaru kary łącznej, skutkiem czego było zniknięcie przedziału czasowego, tzn. “zanim zapadł pierwszy chronologicznie wyrok (choćby nie był prawomocny) za którekolwiek z tych przestępstw”. W uzasadnieniu projektu czytamy, że ma to na celu aspekt sprawiedliwościowy oraz ekonomicznyponieważ  powoduje ograniczenie liczby przypadków, w których możliwe jest łączenie kar, a w wymiarze procesowym będzie się to przejawiało w zmniejszeniu liczby wydawanych wyroków łącznych, a więc zmniejszy się liczba rozpraw. Oczywiście najważniejszym uzasadnieniem tej kwestii jest zmniejszenie ryzyka rozprzestrzeniania epidemii oraz szybsze zniwelowanie zaległości w rozpoznawaniu spraw w sądach, spowodowanych przerwą w ich działaniu wynikającą ze stanu zagrożenia. Ustawodawca proponuje powrót do wymierzania kary łącznej na podstawie kar jednostkowych wymierzanych za poszczególne przestępstwa w poszczególnym okresie czasu, a do tego zaostrza dolną granice kary łącznej, która ma być wymierzana “powyżej” najwyższej z kar wymierzonych za pojedyncze przestępstwa, a nie jak dotychczas “w granicach” od najwyższej z kar wymierzonych za poszczególne przestępstwa. Nie będzie miało znaczenie również czy którakolwiek z kar łączonych jednostkowych została już wykonana. Dotychczas granice wymiaru kary łącznej pozostawały takie same, ale podstawą wymiaru kary nie były tylko kary jednostkowe, lecz również wymierzone wcześniej kary łączne.

Najbardziej diametralną i budzącą kontrowersje wydaje się zmiana artykułu 37a k.k. Zmiana brzmienia tylko tego przepisu może doprowadzić do znacznego wzrostu orzekania kar pozbawienia wolności. Obecnie sąd w pierwszej kolejności wymierzał karę nieizolacyjną czyli jedną z  kar określanych jako kary wolnościowe. Sąd dopiero w ostateczności po spełnieniu niezbędnych przesłanek decydował się na karę izolacyjną. Nowa konstrukcja przepisu powoduje, że niektóre przestępstwa przestają być zagrożone trzema różnymi karami i pozostaje tylko więzienie jako ustawowe zagrożenie, a dopiero w wyjątkowej sytuacji sąd będzie mógł zmienić więzienie na karę grzywny lub ograniczenie wolności. Można więc powiedzieć, że priorytet, którym kierował się dotychczas sąd przy wymierzaniu kary zmienia się o 180 stopni i w pierwszej kolejności to kara izolacyjna będzie miała pierwszeństwo.

Podsumowując najważniejsze zmiany: uważam, że rozprawy na odległość to coś do czego ustawodawca powinien zmierzać. Żyjemy w dobie Internetu i coraz więcej prawników przenosi się do wirtualnego świata oraz decyduje się na zdalne spotkania, co zdecydowanie wprowadza duże ułatwienie i dodaje elastyczności dla tego zawodu. Obecna sytuacja związana z zagrożeniem epidemicznym na świecie zmusza nas do wprowadzenia szybkich zmian w tej kwestii. Nie zapowiada się jednak żeby to były zmiany tymczasowe, a raczej mają one charakter trwały. Trzeba się zastanowić czy ten konkretny aspekt nie wymaga dłuższego pochylenia się nad nim i dopracowania.

Jeżeli chodzi o karę łączną to pojawi się tu poważny problem związany z brakiem stabilności prawa i koniecznością orzekania w trzech różnych stanach prawnych.

Artykuł 37a k.k ogranicza dotychczasową elastyczność wymiaru kary dostosowanego do konkretnego przypadku. Do tego wprowadza bardzo skomplikowany i sprawiający wiele trudności mechanizm zamiany  kary izolacji przewidzianej w sankcji na grzywnę lub ograniczenie wolności – co może zniechęcać do stosowania tych kar.

Autor:

Julia Pasternak Studentka III roku prawa na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *