Nie ma chyba na świecie człowieka, który – w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy trwania epidemii koronawirusa – nie słyszałby o maleńkim skrawku materiału, osłaniającym usta i nos, za pomocą cieniutkich gumek bądź innego rodzaju ,,zaczepów’’, zakładanych za uszy. W Polsce maseczka została już odmieniona przez wszystkie przypadki. Występuje w dwóch wariantach – jako znana standardowo – chirurgiczna (jednorazowa) oraz wielorazowa, która to, przybiera najbardziej wymyślne wzory, a tworzona jest, z różnorakich rodzajów materiałów.
Wydawać by się mogło, że ten maleńki, rzeczony w tytule artykułu, ,,tani fragment materiału’’, nie może podzielić w żaden sposób społeczeństwa. A jednak! Co do faktu, iż każdy lekarz podczas operacji, takową maseczkę nosi, jak również gdy wykonuje niektóre inne świadczenia zdrowotne dla pacjenta, wymagające jej użycia – nikt nie ma zastrzeżeń ani wątpliwości. Takie sytuacje, nie budzą najmniejszych kontrowersji – dla wszystkich jest to coś oczywistego: dbałość o septykę, ochrona przed zarazkami, pyłem wirujących nanocząsteczek podczas zabiegów stomatologicznych i innych (w przypadku lekarzy dentystów). Nikt wówczas nie neguje zasadności używania, tego rodzaju, środków ochrony.
Wraz z pojawieniem się wirusa SARS-CoV-2, maseczka, stała się niejako ,,symbolem’’ walki z epidemią, ale także walki o egzekucję zakładania jej, w miejscach szczególnie zaludnionych i pomieszczeniach zamkniętych. Z uwagi na fakt, iż nie każdy potrafi oddychać, mając zasłonięty nos i usta – zaczęto stosować także tzw. przyłbice, czyli przezroczyste ,,szybki’’ z tworzywa sztucznego, zapinane na głowę.
Być może, nie byłoby to problemem, gdyby nie sprzeczne informacje, podawane przez ówczesnego Ministra Zdrowia oraz przedstawicieli WHO, co do zasadności ich noszenia. Pojawiały się głosy, że maseczki w żaden sposób, nie chronią przed zakażeniem. Następnie, zmiana stanowiska, iż istnieją podstawy do jej używania. Zaś, teorie spiskowe, głoszone przez osoby, które w istnienie wirusa nie wierzą – przybierały na sile, niekiedy wręcz dokonując komparacji noszenia maseczki jako zniewolenia człowieka. Wśród takich głosów, pojawiały się określenia, które w żaden sposób, nie przypominały pierwotnego znaczenia słowa ,,maseczka’’. Ten środek ochrony, stale stosowany przez lekarzy, a także innych pracowników służby zdrowia, zaczęto nawet porównywać do…kagańca. Najogólniej mówiąc, maseczka utraciła swoje pierwotne znaczenie, pod przykryciem innych nazw i interpretacji, tym samym – zaczęto jej po prostu nie używać tam, gdzie używana, być powinna.
Pomimo stosownych zapisów w rozporządzeniach, obowiązek zasłaniania ust i nosa, od 16 kwietnia br., dla pewnej części polskiego społeczeństwa, pozostaje poza wykonalnością. Nawet mandaty, nakładane przez policję, na nic się zdają. Nie można oprzeć się wrażeniu, iż – wraz z pojawieniem się epidemii koronawirusa w naszym kraju – większość Polaków ,,stała się’’ lekarzami i prawnikami, negując stanowiska tych pierwszych, powołując się na znajomość aktów prawnych, które znają i na których, pracują – ci drudzy. Chociażby w przypadku Konstytucji, zaczęto powoływać się na prawa i wolności obywateli, zawarte w najwyższym akcie prawnym – tym samym konstatując – zalecenia noszenia maseczki ochronnej jako…pogwałcenie praw i wolności. Nie mówiąc już o wielkiej negacji poglądów lekarzy wirusologów, specjalistów w walce z – nomen omen – wirusem i negowania istnienia wirusa jako samego w sobie. Zjawiska tego, nie da się – niestety – ani uniknąć, ani ograniczyć. Można jedynie uświadamiać, z nadzieją, że ,,niedowiarki’’ zmienią swe poglądy i nastawienie, pod wpływem rosnącej liczby zakażeń w kraju, która codziennie oscyluje w granicach 3-5 tysięcy dobowych zakażeń.
Wskazać trzeba, iż za nienoszeniem maseczek, niektórzy Polacy, najczęściej opowiadają się w odniesieniu do powstawania rzekomej grzybicy płuc oraz zdecydowanie mniejszej saturacji organizmu. Trzeba wskazać, iż rozsądny człowiek, winien posiadać wiedzę, iż – idąc za nazwą – jednorazowa maseczka, winna być użyta tylko raz, a wielorazowa – prana najczęściej, jak to możliwe. Wiadomym jest, iż nie należy zbyt długo nosić maseczki – wszak, lekarze zmieniają ją niejednokrotnie w ciągu pełnienia dyżuru. Na temat mitów o (nie)noszeniu maseczek, wiele już powstało, publikacji.
Niemniej, wziąć pod uwagę trzeba fakt, iż korzyści z noszenia maseczki w zatłoczonych miejscach, jest zdecydowanie więcej, aniżeli potencjalnego negatywnego wpływu na zdrowie noszących maseczki. Zgodnie ze stanowiskiem amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), maseczki, ,,mają na celu ograniczenie przenoszenia wirusa, przez kropelki, powstające podczas kichania i kaszlu, od zakażonych osób. Duża część rozprzestrzeniania się choroby koronawirusowej (COVID-19), ma miejsce w wyniku przenoszenia aerozoli w powietrzu, wytwarzanych przez bezobjawowe osoby podczas oddychania i mówienia. Aerozole mogą się gromadzić, pozostawać zakaźne w powietrzu w pomieszczeniach przez wiele godzin i łatwo je wdychać głęboko do płuc. Ludzie wytwarzają kropelki w drogach oddechowych, o wielkości od 0,1 do 1000 µm. Różnica pomiędzy wielkością kropli, bezwładnością, grawitacją i parowaniem, decyduje o tym, jak daleko wyemitowane krople i aerozole będą ,,podróżować’’ w powietrzu. Większe kropelki z dróg oddechowych, będą szybciej opadać grawitacyjnie, niż parują, zanieczyszczając powierzchnie i prowadząc do transmisji kontaktowej. Mniejsze krople i aerozole, będą parować szybciej, niż mogą się osadzać, są wyporne, a zatem – mogą mieć na nie wpływ prądy powietrza, które mogą przenosić je na większe odległości. Tak więc, istnieją dwie główne drogi przenoszenia wirusów przez drogi oddechowe: kontakt (bezpośredni lub pośredni między ludźmi oraz z zanieczyszczonymi powierzchniami) i wdychanie ich drogą powietrzną.’’
W ostatnich dniach, temat noszenia maseczek, powrócił, niczym bumerang. Wszystko za sprawą gwałtownego, codziennego wzrostu zakażeń oraz nowego rozporządzenia (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii) – in concreto – regulacji, zawartych w Rozdziale 3, statuującym o ograniczeniach, zakazach i nakazach, wspólnych dla obszaru czerwonego i obszaru żółtego – § 27. 1. Do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego w środkach transportu publicznego, w miejscach ogólnodostępnych, w obiektach usługowych lub handlowych oraz w trakcie sprawowania kultu religijnego. Sytuacja jest o tyle poważna, iż liczby zakażeń niebezpiecznie co dzień ,,szybują’’ w górę, a w szpitalach zaczyna brakować miejsc. Także teraz, znajdą się osoby, które nagminnie łamać będą zalecenia, wymawiając się ,,zniewoleniem’’ czy powołując się na Konstytucję, z jednoczesnym negowaniem stanowiska medyków. Jest to nieuniknione.
Decydując się na neglegentię w zakresie zasłaniania ust i nosa w obecnym czasie, z różnych – mniej lub bardziej wyimaginowanych przekonań/powodów – warto mieć na względzie, iż to właśnie medycy – w sytuacji ewentualnego zakażenia – udzielają świadczeń w zakresie leczenia choroby COVID-19 oraz że powoływanie się na ,,odbieranie praw i wolności’’, których zapisy znajdują się w ustawie zasadniczej – wówczas stają się odbieraniem tych wartości osobom, które cenią sobie bezpieczeństwo i profilaktykę w zakresie ochrony przed tym wirusem.

Autor:

mgr Aldona Staniek
prawnik,
studentka Studiów Podyplomowych Uniwersytetu Jagiellońskiego
na kierunku Prawo Medyczne i Bioetyka

Bibliografia:
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, (Dz. U. z 2020 r. poz. 1758 z późn. zm.), [dostęp: 11.10.2020].
https://www.medonet.pl/koronawirus,koronawirus–maseczki-ochronne-sa-skuteczne–obalamy-mity-i-wyjasniamy,artykul,13848778.html [dostęp: 11.10.2020].
https://science.sciencemag.org/content/368/6498/1422 [dostęp: 11.10.2020].

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *