Chociaż sytuacja związana z epidemią koronawirusa na świecie i w Polsce, absolutnie nie poprawia się, pojawiają się nowe przypadki wirusa – w liczbie chorych – przekraczającej możliwości wydolności systemu ochrony zdrowia, a także z uwagi na deficyty personelu medycznego – powstał projekt ustawy o tzw. dobrym samarytaninie, by choć minimalnie ,,wspomóc’’ siły medyczne, walczące z wirusem, który od miesięcy paraliżuje, nie tylko ochronę zdrowia, ale także w zasadzie każdy aspekt życia społecznego.


Ustawa ta, co do zasady, ma ,,wyłączać’’ odpowiedzialność karną, za skonkretyzowane działania pracowników medycznych, jeśli są one skorelowane ze zwalczaniem tudzież przeciwdziałaniem epidemii. Środowisko medyczne, zaś zwłaszcza sami medycy, żywili nadzieję, iż zapewni im to, nieponoszenie odpowiedzialności za błędy medyczne, nie tylko na płaszczyźnie prawa karnego, ale także zwolni z odpowiedzialności cywilnej oraz zawodowej (dyscyplinarnej). Niestety, grunt prawa cywilnego i zawodowy – w tym przypadku – nie został wzięty pod uwagę. Swoje stanowisko, na temat ustawy o dobrym samarytaninie, przedstawiła Naczelna Rada Lekarska: „To wsparcie pozorne. Rozwiązanie ograniczające odpowiedzialność karną, wymaga nie tylko, aby lekarz nie tylko rozpoznawał lub zwalczał Covid-19, ale by działał w szczególnych okolicznościach, co jest zwrotem niedookreślonym i pozostawia szeroki margines uznaniowości dla organów ścigania”. Z kolei – Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy, stwierdza, iż zwolnienie z odpowiedzialności cywilnej, posiadałoby znamiona – nomen omen – błędu. Swoje przekonanie opiera na stwierdzeniu, iż wówczas odpowiedzialność musiałby ponieść Skarb Państwa. Co więcej, stwierdza, iż ustawa o dobrym samarytaninie ,,wyłącza błędy, popełnione przez przemęczonych lekarzy, opiekujących się pacjentami ,,niecovidowymi’’. A przecież ich błędy mają związek z sytuacją pandemii, pacjenci bywają diagnozowani za późno czy niedokładnie, bo cały personel pracuje ponad siły, chociaż tylko niektórych skierowano do placówek covidowych’’. Swoje zdanie w tej kwestii, przedstawia także Aleksandra Powierża, radca prawny z Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej Podsiadły-Gęsikowska Powierża, które to, zawiera ,,nutę’’ obawy. Według niej, za budzące niepewność, uznać należy uzasadnienie samej ustawy: ,,wyłączenie odpowiedzialności karnej, powinno następować za określone czyny, popełniane przez osoby wykonujące zawód medyczny, gdy działania lecznicze są podejmowane w celu zwalczania epidemii np. przez osoby, które w warunkach nieepidemicznych nie udzielałyby tych świadczeń, tzn. gdy np. chirurg udziela świadczeń niezgodnych ze swoją specjalizacją.’’ Zatem pytanie, czy epidemiolodzy odpowiedzialność będą jednak ponosić, wciąż pozostaje ,,otwarte’’. Niedziwne więc, iż niejednoznaczność zapisów ustawy, budzi wątpliwości zarówno prawników, jak i osób wykonujących zawody medyczne.


Faktem jest, iż liczba błędów medycznych popełnianych ówcześnie – w obecnym czasie, wskutek pandemii koronawirusa – uległa zmniejszeniu, chociażby z uwagi na niewykonywanie planowych zabiegów operacyjnych. Niestety jednak, wzrosła liczba tych, które popełniane są wskutek wykonywania świadczeń zdrowotnych, związanych z epidemią. Przyczynkiem do ich zwiększenia, z pewnością jest nieprzygotowanie ochrony zdrowia na takie globalne zdarzenie, jakim jest pandemia SARS-CoV-2. Pomimo niesprzyjających zewsząd warunków do poprawy sytuacji epidemicznej, wskazać należy, iż narażeni na błędy takowe, będą nie tylko pacjenci ,,covidowi’’, ale także ci, których stan zdrowia, spowodował konieczność udania się do szpitala, czy skorzystania z pomocy lekarskiej osobiście, w miejscu udzielania świadczeń zdrowotnych. Powstaniu błędów medycznych, w obecnym czasie, ,,sprzyja’’ także deficyt środków ochrony osobistej kadry medycznej oraz – zdecydowanie utrudniony – personalny kontakt z medykiem. Niewątpliwie jako ,,asumpt’’ do powstania błędów medycznych, w obecnym czasie, uznać należy także niedostępność testów w kierunku koronawirusa, które w szybki sposób, pozwoliłyby potwierdzić bądź wykluczyć zakażenie u lekarza, czy innego pracownika personelu medycznego. Także braki kadrowe, które determinują konieczność pracy medyków w kilku placówkach, mogą powodować narażania pacjentów na błędy medyczne, z uwagi na niedokładność otrzymywanych świadczeń, czy błędnych diagnoz, stawianych ad hoc. Największym jednak, problemem, zdaje się być niedostępność do świadczeń zdrowotnych dla osób, które nie chorują na koronawirusa, ale wykazują konieczność hospitalizacji bądź zbadania przez lekarza.


Wskazuje się, iż w obecnym czasokresie, tj. stanie epidemii, odpowiedzialność za błędy medyczne, należy analizować na płaszczyźnie trzech przesłanek: ,,dostępności do zasobów niezbędnych do prawidłowego wykonywania leczenia, sposobu udzielanych świadczeń oraz zagadnienia kolejności w dostępie do ograniczonych zasobów lub w dostępie do właściwie wykonywanej usługi medycznej.’’. W piśmiennictwie, podkreśla się także, iż ,,w dobie pandemii funkcjonowanie szpitali jest bardziej zależne od państwa, które np. przekształciło część szpitali w jednoimienne, dysponuje rezerwami środków ochrony itd. Można zatem podjąć próbę przerzucenia w pewnych przypadkach odpowiedzialności za szkodę, jaką poniósł pacjent wskutek błędu, na Skarb Państwa. Zadziała tutaj zasada słuszności. Do tego dojdzie również fakt działania siły wyższej”.


W świetle powyższego, nie można także pominąć, iż błąd medyczny, może wyniknąć nie tylko z braku ochronnej odzieży medycznej lecz także z braku ,,narzędzi’’ za pomocą których, kadra medyczna walczy z jakże trudnym, niewidzialnym wrogiem, wirusem z Wuhan. Za takowe ,,narzędzia’’, uznać należy respiratory, testy czy nawet dostępność łóżek, tak, by pacjentom wymagającym hospitalizacji – zapewnić konstytucyjne i elementarne prawo do ochrony zdrowia, zawarte w art. 68 najwyższego aktu prawnego w Polsce. Niewątpliwie wówczas, takowe sytuacje, będą tzw. błędami organizacyjnymi, czyli polegającymi na niewłaściwej organizacji systemu oraz na nienależytym funkcjonowaniu go, jako całości. Jeżeli błąd będzie niezawiniony – co do zasady – szpital odpowiedzialności takowej zań, ponosił nie będzie. Jednakże, tej będzie można dopatrywać się u Skarbu Państwa, gdyż to właśnie państwo, ,,odpowiada za sposób walki z pandemią i organizację opieki zdrowotnej, także w sytuacjach nadzwyczajnych, a także dystrybuuje środki ochrony, zatem „ocena prawidłowości zachowania urzędników przesądzać więc może o dopuszczalności (lub braku takiej możliwości), pozwania Skarbu Państwa za błąd medyczny, jaki się ujawni, spowodowany brakiem dostępu do zasobów w odpowiednim miejscu i czasie”. Co istotne, w obecnej sytuacji, należy mieć na względzie także inne czynniki, jak np. przepracowanie personelu medycznego, niedobór specjalistów, deficyt kadry medycznej, znającej się na obsłudze respiratorów, a także niemożność hospitalizacji w szpitalu ,,właściwym miejscowo’’, najbliższym miejscu zamieszkania pacjenta, z uwagi na brak miejsc. Wysoce relewantnym jest, iż ,,aby mogło dojść do przerzucenia odpowiedzialności na Skarb Państwa, „każda z wymienionych przyczyn, musi być niezależna od szpitala i wynikać z obiektywnych czynników, spowodowanych siłą wyższą. Każda ewentualna przesłanka, scedująca odpowiedzialność na Skarb Państwa, musi być rozpatrzona w związku z zaistniałym stanem faktycznym. Bez tego nie da się określić zakresu, w jakim poszczególne podmioty, mogłyby ponosić takową odpowiedzialność’’.
Procedowana ustawa o dobrym samarytaninie, ma znaczenie relewantne, także w kontekście zakresu odpowiedzialności karnej gwaranta i nie-gwaranta. Pracownicy medyczni najczęściej – w kontekście ponoszenia odpowiedzialności karnej – posiadają status tzw. gwaranta, czyli osoby, na której ciąży ,,prawny, szczególny obowiązek ochrony dobra prawnego (zdrowia i życia pacjentów), przed jego naruszeniem bądź narażeniem na niebezpieczeństwo’’. Statuuje o tym art. 2 k.k. W koherencji do tego, różny jest zakres, takowej odpowiedzialności. Bowiem, będzie ona inna w stosunku do gwaranta i inna wobec nie-gwaranta. Gdy na osobie z personelu medycznego, będzie ciążył obowiązek gwaranta, będzie ona ponosiła odpowiedzialność karną, na podstawie art. 162 k.k., czyli ,,nieudzielenia pomocy, człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – mogąc jej udzielić, bez narażenia siebie lub innej osoby, na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu’’. ,,Wyłączenie’’ odpowiedzialności, będzie możliwe w przypadku, gdyby udzielenie takowej pomocy, implikowało wystąpienie niebezpieczeństwa utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, osoby udzielającej pomocy. Zaś, w odniesieniu do osoby z personelu medycznego, będącej nie-gwarantem – odpowiedzialność ,,oparta’’ będzie na mocy art. 160 k.k., tj. narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. ,,Wyłączenie’’ odpowiedzialności, będzie możliwe, jeśli ,,sprawca dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo, okazując w ten sposób tzw. czynny żal’’. Powyższe kwestie, dotyczą działań bądź zaniechań, których dopuścić może się każda osoba, ale czyny, o których statuują artykuły powyższe, nieobce są także wśród osób wykonujących zawody medyczne. Co więcej, powyższe przestępstwa, są przestępstwami umyślnymi. Każde z tych przestępstw, można ,,przypisać’’ do trwającej obecnie sytuacji w ochronie zdrowia, w zakresie walki z epidemią. Zarówno niedostępność kadry medycznej dla pacjentów, a w konsekwencji niemożność dokonania palpacyjnych badań, jak i brak dostatecznej ilości specjalistycznej aparatury, ratującej życie, tj. respiratorów – wyczerpuje znamiona, wymienione w artykułach powyższych. Wszak nietrudno zauważyć, że w obecnym czasie, dostęp do respiratora w odpowiednim czasie, pozwoliłby uratować niejedno ludzkie życie, a bardziej skoordynowany system – uniknąć chaosu, związanego z transportem chorych, oczekiwaniem na świadczenia zdrowotne. W sytuacji, gdy rolę odgrywa czas, możliwość uzyskania w odpowiednim momencie i jak najszybciej – pomocy medycznej – zdecydowanie zwiększa szansę pacjenta na przeżycie. Tym samym, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, przy braku takowej pomocy – staje się zdecydowanie bardziej realne.


W założeniu ustawodawcy, ustawa o dobrym samarytaninie, ma dotyczyć nieponoszenia przez pracowników medycznych, odpowiedzialności za błędy medyczne, popełnione nieumyślnie. ,,Trudno jednak przyjąć, by brak ,,wolnych’’ respiratorów, brak miejsc w szpitalach, brak niezwłocznej pomocy medycznej – czyli sytuacji, które ,,wykreowała’’ epidemia koronawirusa – poczytywać jako nieumyślność. Niemniej, ,,w obecnym czasie, nie zmieniła się definicja błędu medycznego ani jego ocena, zaś sam fakt wystąpienia pandemii, nie znosi bezprawności lub winy. Jednak każde zdarzenie trzeba analizować indywidulanie, pod kątem tego, czy epidemia w tym konkretnym przypadku miała wpływ na dane działanie’’. Problem jednak w tym, jak poczytywać brak miejsca dla chorego w szpitalu z powodu niedostępności odpowiedniej liczby pracowników służby zdrowia, czy łóżek szpitalnych oraz respiratorów, jako działania nieumyślne, z perspektywy pracy personelu medycznego. Nie da się tego ,,podpiąć’’ pod nieumyślność. Odpowiedzialność za taki stan faktyczny, nie będzie jednak wówczas spoczywała na lekarzach/pielęgniarkach/ratownikach medycznych, a to jednak oni, codziennie podejmują trudne decyzje w tym zakresie. Ponadto, zważywszy na prognozy wirusologów nt. pojawienia się drugiej fali epidemii, w okresie jesienno-zimowym, wykresach obrazujących przebieg epidemii w Polsce – dało się co najmniej przewidzieć jej dalszy przebieg. Być może, ustawa o dobrym samarytaninie w zakresie zwolnienia kadry medycznej z odpowiedzialności karnej za błędy medyczne, popełnione nieumyślnie – jest więc próbą ,,przykrycia’’ zaniechań osób odpowiedzialnych za ochronę zdrowia w kraju i niejako odwrócenia uwagi, w zakresie ewentualnych roszczeń do Skarbu Państwa za taki stan rzeczy?. Wszak, powyższe sytuacje, z pewnością, wyczerpują znamiona zaniechań całego ,,aparatu’’, odpowiedzialnego za funkcjonowanie ochrony zdrowia w Polsce, na przestrzeni lat oraz ,,obnażają’’ mankamenty funkcjonowania systemu, które w obecnym czasokresie, w dobie epidemii – zostały, nad wyraz, wynaturzone.

NASZ EKSPERT: mgr Aldona Staniek

Bibliografia:
https://sip.lex.pl/#/publication/470133484/odpowiedzialnosc-za-blad-medyczny-w-czasie-epidemii [dostęp: 12.11.2020].
https://www.rp.pl/Lekarze-i-pielegniarki/310209913-Klauzula-milosiernego-samarytanina-twoj-blad-medyczny-jest-gorszy-niz-moj.html [dostęp: 12.11.2020].
Prawo medyczne w pigułce, Warszawa, wyd. C.H. Beck, 2020.
A.Staniek, Odpowiedzialność karna i dyscyplinarna lekarza, pielęgniarki, położnej oraz ratownika medycznego, z perspektywy problematyki błędu medycznego, Katowice 2020.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *