Gdy w 1909 roku w USA Socjalistyczna Partia Ameryki ustanawiała Dzień Kobiet, a działo się to w rezultacie m.in. zamieszek i strajków w Nowym Jorku, kobiety na terenie Stanów nie posiadały jednolicie rozumianego praw wyborczego. Było ono zależne od prawodawstwa konkretnego stanu. Dopiero w 1920 roku, po wejściu w życie 19 poprawki do Konstytucji, panie uzyskały w USA czynne i bierne prawo wyborcze. „Obywatele Stanów Zjednoczonych nie mogą być pozbawieni prawa wyborczego (…) przez żaden stan z powodu płci”, brzmiał przyjęty przepis.

W Polsce prawo to przyznano 28 listopada 1918 roku na podstawie dekretu o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Osiem pań zostało posłankami. Nasz kraj zaś stał się prymusem walki o równouprawnienie.

W Szwajcarii dopiero w 1971 roku kobiety uzyskały czynne i bierne prawo wyborcze (w kantonie Appenzell Innerrhoden stało się to w 1990 roku, gdyż wcześniej reformę blokowali mężczyźni podczas Zgromadzeń Ludowych). Kraj helwetów, będący przecież kolebką demokracji bezpośredniej, został wyprzedzony przez m.in. Tajlandię (1937), Nepal (1951), Madagaskar (1958) czy Andorę (1970).

Karel Vasak nawiązując do haseł Wielkiej Rewolucji Francuskiej: liberté, égalité, fraternité, w latach siedemdziesiątych XX w. sformułował koncepcję powszechnie uznanych kategorii praw człowieka: I generacja – prawa obywatelskie i polityczne; II generacja – prawa gospodarcze, społeczne i kulturalne; III generacja – prawa solidarnościowe. I choć nie można ich poczytywać jako stopniowalnych względem siebie, to należy zastanowić się, nie tylko z okazji dnia kobiet, czy prawa – w szczególności drugiej generacji – są w stosunku do kobiet rzeczywiście realizowane.

Konstytucja RP w wielu miejscach odnosi się do równouprawnienia pomiędzy płciami (por. w szczególności zasada równości – art. 32).  Kobiety są również określonym podmiotem praw człowieka na gruncie ustawy zasadniczej. Artykuł 33 Konstytucji podkreśla, że kobieta i mężczyzna mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Różnice nie powinny być widoczne również w prawie do kształcenia, zatrudnienia, awansów, wynagrodzeń, zabezpieczenia społecznego oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń (por. art. 33 ust. 2).

Ze względu na szczególnie ważną pozycję kobiety w społeczeństwie, ustawodawca objął panie również specjalną opieką ze względu na pełnione role. I tak spotykamy normy dotyczące specjalnej opieki w stosunku do macierzyństwa (art. 18), szczególnej troski dla kobiet ciężarnych (art. 68 ust. 3), czy prawo do szczególnej pomocy władz publicznych dla matek (art. 71 ust. 2).

Ustawodawca konstytucyjny z 1997 r. nie pozostawia więc wątpliwości, że kobiety są podmiotem praw człowieka na podstawie przepisów prawa, a co więcej, ze względu na pełnione role społeczne, przysługują im specjalne warunki ochrony.

Tymczasem według badań Eurostatu, różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn w Polsce wynosi średnio 7,7% (w UE 16,3%). Według badań GUS z 2018 roku różnica ta wynosiła aż 18,5%. W efekcie tego panie również otrzymują niższe emerytury. Stanowiska kierownicze i nadzorcze w zdecydowanej większości piastowane są przez mężczyzn. Kobiety wciąż są głównie odpowiedzialne za wszystkie nieodpłatne zajęcia (prace domowe, opieka nad dziećmi) – mężczyzna spędza na niniejszych zajęciach do 9 godzi tygodniowo, podczas gdy kobieta nawet do 22 godzin.

Ponadto radni Zakopanego wciąż nie chcą przyjąć lokalnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar. Podobnie zresztą jak 140 innych gmin n terenie Polski. Jak wiadomo, głównymi ofiarami przemocy rodzinnej są właśnie kobiety.

Kobiet praktycznie nie ma we władzach spółek giełdowych oraz spółek z udziałem Skarbu Państwa. Zgodnie z danymi Komitetu ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet w ubiegłej dekadzie było to tylko ok. 15% wszystkich stanowisk.

Kobiety stanowią mniejszość w polskim parlamencie – mamy tylko 132 posłanki i aż 328 posłów. W XXI w. mieliśmy tylko dwie premierki. Zaś w całej historii nigdy nie doczekaliśmy się wyboru kobiety na prezydenta.

W Dzień Kobiet w 2021 r. wszystkim Paniom należy życzyć, aby z polskim prawodawstwem dotyczącym praw kobiet skończyło się jak w micie z Pigmalionem. Ten król Cypru, będąc jednocześnie zapalonym rzeźbiarzem wyrzeźbił z kości słoniowej swój ideał kobiety. Figura była tak perfekcyjna, że od prawdziwej kobiety można było ją odróżnić tylko przez dotyk. Pigmalion obdarowywał swoją rzeźbę kwiatami i prezentami i ubierał w suknie. Tak ją pokochał, że błagał bóstwa, aby figura ożyła. Ta w końcu, za sprawą Afrodyty została rzeczywiście została ożywiona. Miłość rozkwitła, a para szczęśliwie razem żyła.

Wydaje się, że rodzimy ustawodawca, występujący w roli Pigmaliona, już wyrzeźbił stosowny pomnik swojego ideału kobiety (przynajmniej w pewnym zakresie i do pewnego czasu). Teraz należy czekać (bądź błagać Afrodytę), aby ustanowione gwarancje pozytywne były w pełni realizowane.

Kamil Stępniak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *