Informacji, które dotyczą zagadnień wolności i równości jest bez liku, jednak mimo ciągłego rozwoju
nauki dotychczas nikomu nie udało się stworzyć spójnej, zwięzłej, wyczerpującej, a co najważniejsze
uniwersalnej i powszechnie uznawanej definicji pojęcia wolności. Jest to bowiem pojęcie względne,
dające pole do szerokiej interpretacji. Odbiór wolności zależy w znacznym stopniu od subiektywnych
odczuć osoby dokonującej analizy tego pojęcia. Co to znaczy być wolnym? Wolność dla każdego
człowieka oznacza coś zupełnie innego… uważam, że nie należy tego ogólnego zwrotu jednoznacznie
kategoryzować.

Na początek chciałabym przybliżyć postać Lorda Actona, jednego z czołowych intelektualistów swych
czasów, postać, która odegrała istotną rolę w bogaceniu dorobku filozofii polityczno–społecznej.
Baron żył w latach 1834 – 1902 w wiktoriańskiej Anglii. Nazywany myślicielem szczególnym, być może
dlatego że żył w szczególnych czasach, kiedy model oświeceniowy zderzał się z myślą romantyczną
XIX wieku. Ówcześni filozofowie próbowali odpowiedzieć na wiele pytań m.in.: jak poprawnie
urządzić harmonijne społeczeństwo? Szukali dróg do pojednania „nowego świata” w zgodzie
z nurtem tradycyjnym. Bez wątpienia dokonywano rozkładu na czynniki pierwsze pojęć takich jak:
dobro, prawda czy wolność. Według wizji Actona: „społeczeństwo wolne jest wówczas, gdy państwo
wycofuje się z wielu obszarów, pozostawiając tym samym do dyspozycji obywateli”.

Wolność, tak jak wspominałam może być rozmaicie definiowana. Lord Acton był człowiekiem
niezwykłym. Głęboko wierzącym katolikiem, który jednocześnie uznawał maksymalizację wolności
w społeczeństwie, tym samym uchodził za osobę o poglądach konserwatywno–liberalnych.
Podejmując rozważania na temat zdrowego i harmonijnego społeczeństwa, na pierwszym miejscu
umieścił właśnie wolność – którą określił w następujący sposób: „wolność jest to stan gwarantujący
każdemu człowiekowi ochronę w czynieniu tego , co uważa za swój obowiązek , przed presją władzy,
większości, obyczaju i opinii”.

Tematyka wolności była przedmiotem rozważań Actona zarówno na kanwie filozofii jak i historii.
Niejednokrotnie bowiem stanowczo podkreślał jaką ważną rolę ów wolność odegrała na tle
historycznym. W konsekwencji uznał wolność za coś, co zjednoczyło dzieje świata. Według myśliciela
pojęcie jedności i wolności jest tożsame, a idea wolności jest dla niego jednością, jedyną w historii
zasad filozofii oraz świata. Natomiast sam rozwój wolności ujmuje jako duszę historii. Według
przekazów Actona już w starożytności rozpoczęła się myśl o wolności, zaś swój kres znajduje
w realizacji idei wolności w pełnym wymiarze. Acton mówił również o wolności jako o zjawisku
wewnętrznym, odwołującym się do przeżyć i sumienia. W jednym ze swoich dzieł opisał wolność jako
rządy sprawowane przez sumienie. W rozumieniu tezy, iż wolność jest historycznym celem,
wydedukował dalej idącą, śmielszą tezę stanowiącą, że wolność powinna być celem wszelkich działań
politycznych. Mówił, że wolność oraz dobry rząd powinny iść w parze, ponieważ nie wykluczają się.
Filozof podkreślał przy tym, że wolność to cel, a nie wyłącznie środek. Traktował ją jako najwyższą
wartość. Ponadto podczas licznych prób definiowania wolności – określał ją także jako swego rodzaju
samorządność.


W dorobku współczesnego filozofa Mirosława Dzielskiego, w odniesieniu do wizji prezentowanych
przez Actona, znaleźć można wiele korelacji. Dla współczesnego myśliciela z Krakowa, podobnie
wolność jest integralnie związana z sumieniem ludzkim, niemniej człowiek z natury swej jest słaby,
zatem należy poszukać jakiegoś silniejszego oparcia, na przykład w wierze chrześcijańskiej. Ponadto
potrzeba trwalszych gwarancji społecznych, dlatego jednostki powinny się organizować, w celu rozwiązywania problemów, mogących powstać w społeczeństwie oraz tworzeniu odpowiednich
procedur kontrolnych.


Odmienne stanowisko prezentował Hegel (Georg Wilhelm Friedrich Hegel (ur. 27 sierpnia 1770
w Stuttgarcie, zm. 14 listopada 1831 w Berlinie), niemiecki filozof – twórca nowoczesnego systemu
idealistycznego. Pisał, że wolność oznacza odwołanie do sfery zewnętrznej, która jest realizowana
przez państwo. Według niego to właśnie państwo pozwala jednostce poczuć się wolną, ponieważ to
państwo jest miejscem połączenia obiektywizmu z tym, co subiektywne.
Jednym z podstawowych sporów ideologicznych prezentowanych przez zorganizowane ruchy
o charakterze politycznym jest rozważanie pod tytułem: więcej wolności, czy więcej równości? Chyba
każdy uczony na pewnym etapie swojego rozwoju podejmuje wewnętrzny dylemat odnoszący się do
wyboru, która z tych wartości jest ważniejsza. Liczne środowiska opowiadają się za zniwelowaniem
różnic pomiędzy jednostkami za cenę ograniczenia ich wolności, inne pragną dać nieograniczoną
swobodę w działaniu, za to nie dając nic więcej. Wybór jednej ze wskazanych powyżej wartości
zawiera skutki aksjologiczne oraz wskazuje sposób dla rozstrzygnięcia wielu problemów
ekonomicznych i społecznych.


Celem rozwinięcia zagadnień dotyczących hierarchii wartości, chciałabym przybliżyć czytelnikom
sylwetkę Murraya Newtona Rothbrarda – filozofa, myśliciela i ekonomisty. Dla niego wolność była
niemalże niewypowiedzianą, bezkresną podstawową wartością jego politycznej myśli. Urodził się
w rodzinie żydowskiej pochodzenia polskiego w Nowym Jorku w 1926 r. Swoje wyższe wykształcenie
z zakresu matematyki zdobył na Uniwersytecie w Columbii, tam też uzyskał stopień doktora
ekonomii. Oprócz nauk ekonomicznych Rothbard interesował się również tematyką historii i myśli
filozoficzno–politycznej, w zakresie której tworzył wielkie projekty. W efekcie pracy twórczej
podejmowanej przez uczonego Murraya Rothbrarda nie wyłuskano wprawdzie swoistej definicji
wolności, gdyż sam uczony nie skupiał się na jej określeniu, za to określał ją w swoich politycznych
rozumowaniach jako fundamentalną kategorię. Oczywista dla niego była koncepcja tzw. „wolności
negatywnej” – inaczej nazywaną wolnością „od”, czyli swoboda pozwalająca na działanie, które
byłoby w pełni zgodne z wolą jednostki, bez żadnych ograniczeń. Natomiast przeciwieństwem
wolności ujmowanej w ten sposób jest tzw. „wolność pozytywna” – czyli wolność „do”. Określana jest
przez pryzmat żądzy jednostki do bycia Panem swojego własnego losu, jednostki, która żyje dla siebie
i podejmuje wszelkie działania w zgodzie z własną wolą. Analizując różne ujęcia, rozmaitych rozważań
Rothbarda, pragnę wskazać, że w jego przekonaniu w odniesieniu do praw naturalnych – wolność jest
wynikiem istnienia porządku praw naturalnych. W jednym ze swoich opracowań pisał, że: „działanie
każdego nieograniczonego lub ograniczonego bytu zdeterminowane jest przez jego własną naturę
i przez naturę innych bytów, z którymi się styka”. Dedukuję z tego, że człowiek jako jednostka
w ludzkiej postaci jest częścią naturalnego porządku. W odróżnieniu od innych bytów: nieożywionych
– roślin, czy – podejmujących działania za pomocą instynktów – zwierząt. Rozumny człowiek sam
sobie powinien wyznaczyć kierunek i cel na podstawie poznania i rozumu, zaś wszelkie zakłócenia
pomiędzy realizacją tego poznania są działaniami podjętymi przeciwko prawom człowieka.
Syntezując model myślowy prezentowany przez Murraya Rothbarda chciałabym wskazać, że jest on
nierozerwalnie związany z tzw. wolnością negatywną. Traktuje ją bezkompromisowo, być może
dlatego jego zdecydowane stanowisko spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem. Postulował on
pewien skrajnie określony model negatywnej wolności, ponieważ poddawał ostrej krytyce państwo
oraz jego instytucje. Zdaniem myśliciela, pochodzenie wolności z zewnątrz jest przyczyną jej
niemoralności. Natomiast zjawisko pogłębienia tej niemoralności manifestuje się poprzez
alternatywne postawy takie jak próba bogacenia się pewnych grup społecznych kosztem innych
obywateli, brak posiadania przez władzę legitymacji. Podsumowując prezentowaną filozofię wskazuję, iż Rothbard proponował odrzucenie dyskrecjonalnej władzy państwa jako tej, która
powinna wkraczać w sferę relacji międzyludzkich poprzez jej regulację. Postulowane rozwiązanie
wyraża się w tym, że jedyną realną możliwością naprawy tego „złego” stanu rzeczy jest
wyeliminowanie państw – wówczas zdaniem uczonego zostanie zaprowadzona normalność.
Aktualnie w europejskim porządku prawnym wolność gwarantowana jest każdemu człowiekowi mocą
zbioru fundamentalnych praw przynależnych jednostce. Wolność w tym ujęciu gwarantuje
wyodrębniony katalog praw człowieka – jest to koncepcja, zgodnie z którą, każdej jednostce
przysługują określone prawa, zaś ich źródło stanowi godność ludzka – z którą się rodzimy.
W dobie współczesnych przeobrażeń i kryzysów egzystencjalnych, jakie możemy z niepokojem
obserwować w skali globalnej, należy podkreślić, iż charakter praw i wolności przyznanych
człowiekowi skutkiem wieloletnich starań jest głównie ich: powszechność, niezbywalność,
nienaruszalność i niepodzielność. Jak stanowi międzynarodowa encyklopedia prawa publicznego:
„prawami człowieka są te wolności, środki ochrony oraz świadczenia, których respektowania właśnie
jako praw, w zgodzie ze współcześnie akcentowanymi wolnościami, wszyscy ludzie powinni móc
domagać się względem społeczeństwa w jakim żyją, ponieważ prawo jednego człowieka, kończy się
w tym miejscu, w którym zaczyna się prawo innego człowieka”. Przedmiotowy zasięg praw człowieka
został wskazany, ponieważ wolność (a raczej jej odmiany) połączone są funkcjonalnie z przyznanym
jednostce podstawowym prawom. Zgodnie z artykułem pierwszym Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka (ang. Universal Declaration of Human Rights – tłumacząc w brzmieniu dosłownym: „prawa
ludzkie”), zawierającej zbiór przyjętych praw człowieka i zasady ich stosowania: „Wszyscy ludzie są
wolni i równi pod względem swojej godności oraz swoich praw. Są oni obdarzeni sumienie
i rozumem oraz powinni postępować w stosunkach wzajemnych wobec siebie w duchu braterstwa”.
Deklaracja została uchwalona rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ dnia 10 grudnia 1948 r.,
w Paryżu. Było to wydarzenie niezwykle istotne, które zapisało się na kartach historii jako
przełomowe i niezwykle doniosłe. Państwa, które wówczas były członkami organizacji ONZ zostały
wezwane do opublikowania treści deklaracji. Położono szeroki nacisk na edukację społeczeństwa
w tym zakresie oraz zobligowano państwa członkowskie do wywołania określonych skutków za
pomocą rozpowszechniania, pokazywania, nauczania, czytania we wszelkich instytucjach
oświatowych i to bez względu na status polityczny danego kraju, głosząc, że: „wszyscy ludzie rodzą się
wolni i równi w swojej godności i w swych prawach (…)”. Był to znakomity początek, w mojej ocenie
skutecznie poprowadzonego procesu wdrażania podstawowych gwarancji praw i wolności ludzkich
na naszym kontynencie. Stopniowo, skutkiem podjętych wówczas działań zapoczątkowano nowy
etap w kontekście nie tyle samego uznania istnienia owych praw, ale ich respektowania,
sankcjonowania naruszeń oraz zachowania należnego szacunku. W efekcie na bazie pierwotnej
deklaracji uchwalono Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka z 1966 r. Przyjmuje się taką „zbiorczą”
nazwę dla dwóch umów uchwalonych przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, które stanowią element
międzynarodowego porządku prawnego. Pierwsza z umów nosi nazwę: Międzynarodowego Paktu
Praw Obywatelskich i Politycznych, natomiast druga nazwana została: Międzynarodowym Paktem
Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych. Doszliśmy do tego momentu w historii ludzkości, że
odpowiednie organy i organizacje takie jak: Rada Europy z siedzibą w Strasburgu, Europejski Trybunał
Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu (stojący na straży respektowania praw zagwarantowanych w
Europejskiej Konwencji Praw Człowieka), ONZ z siedzibą w Nowym Jorku, Helsińska Fundacja Praw
Człowieka, Amnesty International i in. komisje pozarządowe stoją na straży respektowania
postanowień wynikających z powyższych umów. Dziś każdy obywatel kraju unii europejskiego może
skorzystać choćby z uprawnienia zwrócenia się ze skargą do wskazanych wyżej organizacji, jeśli tylko
uzna, że jego krajowe urzędy bądź instytucje wydały jakieś niekorzystne decyzje wobec niego i stwierdzi, że działanie takie podjęte zostało z naruszeniem jego przyrodzonych praw człowieka.


Ponadto liczne działania humanitarne podejmują tzw. działacze praw człowieka – którzy spełniają
pewnego rodzaju misję, często pro bono, dla idei. Solidaryzują się z obywatelami krajów ubogich,
mniej rozwiniętych, gdzie wciąż nagminnie dochodzi do procederów naruszenia ich podstawowych
praw – w tym wolności i równości. Aktywni działacze propagujący prawa człowieka wywierają
szczególny nacisk, zwłaszcza w kwestii edukacji i „walki” z instytucjami łamiącymi prawa człowieka
oraz wsparcia potrzebujących. Uważam takie działania za niezwykle ważne i potrzebne oraz kluczowe
dla dalszego pozytywnego i zrównoważonego rozwoju cywilizacji.


W tym miejscu warto dodać kilka zdań odnośnie generacji praw człowieka, zawartych we wskazanych
umowach międzynarodowych. Zaczynając od generacji pierwszej określonej jako „zbiór praw
osobistych”, powszechnie uznawanych za najważniejsze, z punktu widzenia zbioru wolności należy
wyróżnić: prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo do rzetelnego sądu; zakaz
pozbawiania wolności jedynie z powodu niemożności wywiązania się ze zobowiązań umownych.
W drugiej generacji praw człowieka, nazwanej umownie „prawami i wolnościami politycznymi”,
wskazano prawa, które służą ochronie wolności jednostki przed jakąkolwiek ingerencją państwową –
dlatego nazywane bywają zamiennie prawami negatywnymi. W tym katalogu bezpośrednio związane
z wolnością i jej ochroną są m.in.: wolność zrzeszania się; równy dostęp do służby publicznej. Trzecia
generacja praw człowieka łączy się z „wolnościami i prawami ekonomicznymi, socjalnymi
i kulturowymi” i mimo iż w hierarchii trójstopniowego podziału – prawa te zajmują nieprzypadkowe
trzecie miejsce, to absolutnie nie wolno im umniejszać. Stanowią katalog praw pozytywnych, bowiem
zawierają uprawnienia człowieka do świadczeń socjalnych na jego rzecz. W tym miejscu, biorąc pod
uwagę temat niniejszej wypowiedzi pragnę spośród nich wyróżnić: prawo do wolności twórczej
i artystycznej; prawo do wolności korzystania z dóbr kultury i ich wytwarzania. Celowo nie
wymieniłam wszystkich praw nadanych człowiekowi na kanwie wspomnianych umów
międzynarodowych – wiążących Rzeczpospolitą, gdyż bezsprzecznie każde z nich można rozpatrywać
osobno, w ujęciu wolności i równości wobec prawa, np. prawo do nauki, ochrony zdrowia,
odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, pomocy socjalnej itd.


Osiągnięcie idealnej harmonii i równości stanowi problem, z którym po dziś dzień nie udało się dojść
do satysfakcjonujących ogół porozumień i konsensusów. Wciąż toczone są spory i batalie w kwestii
równego dostępu do pracy, równej płacy, niedyskryminacji, ze względu na płeć czy orientację. Inaczej
ustanowione w celu obrony człowieka prawo – nie byłoby prawem, zaś prawnicy mieliby
zdecydowanie mniej zajęć. Niemniej pragnę wskazać z niewypowiedzianym żalem, że zwłaszcza w
sferze ochrony praw kobiet, w mojej ocenie wciąż nie została należycie zaopatrzona i zrównana
z gwarancjami i należnym szacunkiem – w równym stopniu z prawami człowieka w ogólności.
Określone środowiska, a nawet całe społeczeństwa jakby zapominają, że prawa kobiet stanowią
immanentną część praw człowieka. Jest to zjawisko zupełnie niezrozumiałe dla człowieka światłego,
świadomego, żyjącego w XXI-wiecznej Europie. Niestety nie można dziś nawet mówić o istnieniu tego
samego poziomu ochrony prawnej na obszarze całej globalnej wioski, którą wszyscy wspólnie
zamieszkujemy. Zwłaszcza w państwach kontynentalnej Afryki takich jak Iran, Nauru, Somalia, Tonga
czy Sudan. Wiele praw należnych ludziom z samej natury – nie jest wcale przyznawanych kobietom,
mimo licznych działań prowadzonych przez organizacje międzynarodowe, mające na celu
zmniejszenie wszelkich form dyskryminacji kobiet. Z niewiadomych, niezrozumiałych, lecz zapewne
bardzo zróżnicowanych przyczyn, wciąż nie udaje się wypracować z sukcesem jakiegoś
zadowalającego poziomu ziemskiej wędrówki dla wielu kobiet na świecie – zestawiając ich wskaźniki
dobrostanu i jakości życia choćby ze statusem i przywilejami mężczyzn.Chciałabym poruszyć kwestie quasi sądownictwa występującego współcześnie w państwach Europy
wschodniej. Przykłady można mnożyć, natomiast niedawny incydent, który wstrząsnął opinią
publiczną i zaangażowanymi obrońcami praw człowieka, dotyczy zatrzymania Andżeliki Borys –
prezeski Związku Polaków na Białorusi, za zorganizowanie 7 marca tradycyjnego święta
rzemieślników Grodzieńskie Kaziuki 2021. Działaczka została skazana na 15 dni aresztu, zaś jej proces
odbył się w areszcie w Grodnie, dzień po jej zatrzymaniu. Takie działanie jest niezgodne
z międzynarodowymi standardami i powinno być z całą mocą piętnowane przez organizacje
pokojowe. Skoro zatem aktualnie w tak licznych zakątkach ziemi mamy do czynienia
z nieuzasadnionym ograniczaniem wolności ludzkiej w różnych sferach życia – tym bardziej nie
istnieje na naszej planecie zjawisko pełnej równości wobec prawa. Jedna wartość wynika z drugiej,
jeżeli odmawia się człowiekowi prawa do rzetelnego sądu, to w jaki sposób ktoś inny ma to prawo
respektować? Mimo panującego przekonania o powszechności i teoretycznej znajomości
obowiązujących unormowań, mam wrażenie, że niezupełnie idzie to w parze z praktyczną równością
wobec prawa, ponieważ wiele praw i wolności, takich jak prawo do rzetelnego sądu, czy równy
dostęp do służby publicznej – w rzeczywistości nie jest równy i dostępny dla każdego, a zatem nie
można dzisiaj rozumieć w dosłownym brzmieniu zjawiska równości wobec prawa i należy podejść do
tego stwierdzenia z całą dozą krytycyzmu, bowiem jest to swego rodzaju fikcja, determinowana przez
czynniki takie jak miejsce urodzenia, status społeczny, czy płeć. (sic!).


Biorąc pod uwagę powyższe chciałabym podnieść także kwestie występujących na łamach doktryny
i nauki ocen krytycznych, wobec przyjętych umownie światowych rozwiązań, bowiem w przestrzeni
medialnej można dziś spotkać się ze stwierdzeniami, iż Międzynarodowa Karta Praw Człowieka –
tworzy wprawdzie podwaliny do tego, co ujmowane jest jako „prawa człowieka”, jednakże jest to
jedynie zbiór artykułów. Przepisy, które w jakiś sposób określają ich treść, ponieważ w istocie nie
odnoszą się do tego, czym właściwie są prawa człowieka, z czego wynikają, jaki mają charakter, a co
za tym idzie jaka jest ich filozoficzna podstawa, m.in. z tego powodu w doktrynie trwa
nieprzemijający spór dotyczący znaczenia i charakteru praw człowieka, jednocześnie wielu
komentatorów zajmuje stanowiska w sprawie opowiadające się zarówno za i przeciw prawom
człowieka. Krytyków ideologii dotyczącej praw człowieka można podzielić na dwie odrębne kategorie,
w zależności od zakresu obieranych poglądów o charakterze: 1. Substancjalnym – zwolennicy nie
tylko krytykują ideę praw człowieka, ale są jej przeciwnikami, odrzucają ideę, jakoby człowiek
posiadał z samej natury prawa, tylko z racji bycia człowiekiem. 2. Akcydentalnym – zwolennicy tego
rodzaju krytycznych rozważań nie negują tego, że ludzie rodzą się z pewnymi prawami naturalnymi,
natomiast krytycznie odnoszą się do modelu konstrukcji prawnej praw człowieka, uważają,
że naturalne uprawnienia są inne niż wynika z oficjalnego stanowiska głoszonego przez doktrynę. Nie
chodzi tutaj zatem o krytycyzm wobec samej idei, lecz o sposób ich realizacji, w ujęciu sporów
zachodzących pomiędzy zwolennikami poszczególnych generacji praw człowieka.
W ujęciu historycznym wolność i równość wobec prawa była podejmowana jako tematyka rozważań
naukowych wiele razy. W ramach niniejszej wypowiedzi, zasadnym jest odnieść się do stanowisk
filozoficznych zajmowanych w dyskusjach nad prawami człowieka. Ich filozoficzne rozróżnienie jest
wymagane i trudne do ustalenia. Niemniej, jest to kwestia szalenie istotna, ponieważ wolność
i równość wobec prawa są to wartości w znacznym stopniu oddziałujące na świat. Dotychczas nie
odnaleziono zadowalającego rozwinięcia, gdyż znaczenie ugruntowania praw człowieka w nauce
filozofii jest nie lada wyzwaniem. O ile spory toczące się o samą ideę praw człowieka wydają się być
zrozumiałe i w jakiś sposób uzasadnione, to nie można nie zauważyć również tego, że w ostatnim
czasie prawa człowieka stały się swego rodzaju narzędziem wykorzystywanym do toczenia nierównej
„brudnej” walki w myśl realizmu politycznego. Od drugiej połowy XX wieku prawa człowieka mają niebagatelny wpływ na poszczególne społeczeństwa i państwa tej części świata, bowiem na różne
sposoby wpływają na relacje międzynarodowe.


Po tragedii II wojny światowej (w odniesieniu do zbrodni mordów w imię prawa) powstały
rozbieżności stanowisk między zwolennikami pozytywizmu prawniczego oraz zwolennikami prawa
wyższego, metafizycznego – w odniesieniu do istoty praw człowieka chcę przytoczyć myśl uczonego
Michaela Freemana: „pozytywizm prawny w odniesieniu do praw człowieka nie oddaje ich
charakteru. Ponadto prowadzi do niebezpiecznych konsekwencji. Celem praw człowieka na tle
kontekstu historycznego była szeroko zakrojona krytyka władz i ich podejścia do wprowadzanych
norm, które niejednokrotnie prowadziły do łamania podstawowych praw. Zwolennicy pozytywizmu
prawnego czasem twierdzą, że tylko takie prawa, które da się wyegzekwować za pomocą
istniejących, dostępnych instrumentów prawnych mogą zostać uznane za prawa, zaś pożądanym
byłoby, aby również prawa człowieka stały się możliwe do wyegzekwowania na drodze prawnej,
jednak nie jest to konieczne, ażeby takimi musiały się stać”. Tego rodzaju polemika uwidacznia, że
prawa człowieka, które wprowadzone zostaną w życie i powołane w drodze ustawodawstwa, będą
znakomitym przykładem pozytywizmu prawniczego, w związku z czym nadrzędna intencja
przyświecająca ich uchwaleniu zostałaby zamieniona w swoje przeciwieństwo, a argumentacja
zwolenników krytycyzmu praw człowieka byłaby uzasadniona. Ponadto z motywacją praw człowieka
w oparciu o naukę filozofii wiąże się problematyka związana z brakiem jednoznacznej wizji natury
ludzkiej, która byłaby niekwestionowana i wspólnie niejako wypracowana, a także wspomniana już
wcześniej problematyka interpretacji tych praw i wolności. Niektórzy przedstawiciele nauki zarzucają
państwom zachodnim, że Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, w swej istocie jest doktryną
liberalizmu przyodzianą szatami praw uniwersalnych – chodzi tutaj głównie o argument, który
narzuca wszystkim państwom obranie spójnych standardów. Na przestrzeni lat zostało już
wypracowanych kilka konkretnych możliwości uzasadnienia praw człowieka w ujęciu filozoficznym.
Również w niniejszym wywodzie zostały nakreślone sylwetki przedstawicieli myśli filozoficznej,
reprezentujących odmienne poglądy. Niemniej, nie są one pozbawione swoistej problematyki. Jako
przykład próby odnalezienia jednej wspólnej światopoglądowej podstawy praw człowieka – mogę
wskazać doktrynę Imago Dei: ta doktryna opiera się głównie na przekonaniu, iż człowieka stworzono
na podobieństwo i obraz Boży. Często uznaje się ją za podstawę godności ludzkiej . Efektem tych
przekonań jest wiara w to, że w każdym człowieku można znaleźć Boży ślad. Według Jeremiego
Waldron’a jest to szczególnie atrakcyjna podstawa, na której opierają się prawa człowieka. Wskazana
doktryna jest niezwykle rozległa, gdyż dostarcza opisu świętości ludzkiej osoby zapewniając element
teologiczny w ujęciu jej źródła, czyli słowa biblijnego odnoszącego się do Boga – jako stwórcy
człowieka na swoje podobieństwo. Ponadto ta doktryna obejmuje także myśl muzułmańską,
ze względu na pochodzenie ze Starego Testamentu, który jest uznawany za podstawę tych myśli.
Doktryna wskazana powyżej zasłużyła na wyróżnienie i docenienie, ponieważ jej wkład w analizę
współczesnego człowieczeństwa jest niebagatelny i niekwestionowany.


Inną koncepcją, która może zostać wskazana jako przykład uzasadnienia filozoficznego dla praw
człowieka jest myśl św. Tomasza z Akwinu oraz jego kontynuatorów. Święty Tomasz opisywał świat –
jako stworzony boską ręką. To za sprawą Boga powstało prawo wieczne, czyli prawa bezsporne,
niezbędne, przyrodnicze oraz prawa naturalne odnoszące się do abstrakcyjnie rozumianej natury
ludzkiej i człowieka jako istoty rozumnej, która może poznać i stworzyć prawa naturalne za pomocą
rozumu. W ujęciu tej koncepcji prawa naturalnego, warunkiem uznania jego istnienia jest założenie,
że świat jest częścią kosmosu – pewnego rozumnego ładu, w tym zakresie pozostawię jednak pytanie
otwarte – czy jest to wystarczająca podstawa dla praw człowieka? Pytanie to pozostawiam bez
odpowiedzi, gdyż poruszane kwestie są kontrowersyjne i nie ma jednoznacznych odpowiedzi w tym
zakresie (np. wątpliwości odnoszące się do interpretacji prawa do wolności, w każdej sferze życia ludzkiego). Najpoważniejszy problem tej materii w mojej ocenie stanowi sposób określenia treści
prawa naturalnego, które mogłoby przystawać do prawa człowieka. Problematyka prawa
naturalnego, którą chciałabym uzupełnić w ramach swojej wypowiedzi, nie sprowadza się jedynie do
tzw. „głodu absolutu” w sferze moralności. Jednym z przejawów jest ciągłe dążenie do wykazywania
(w nawiązaniu do postulowanej od starożytności idei prawa naturalnego jako wyższego od prawa
pozytywnego), zaspokajającego jednocześnie potrzeby ludzkości „głodu sprawiedliwości”. Idea prawa
naturalnego jest nieustanna, co potwierdza teza, że jest ono: „formą zapanowania nad naturą przez
kulturę, czyli kategorię myślową, wraz z właściwymi jej treściami”. W związku z czym prawo naturalne
jest efektem rozwoju kultury i cywilizacji ludzkości. Odnośnie problematyki, jaką rodzi istota prawa
naturalnego, należy wskazać, regularne poczucie jego potrzeby – przy jednoczesnym braku zgody co
do faktów, a ponadto niemożność dojścia do zgody odnośnie jego cech podstawowych. Osobiście
przychylam się do stanowiska zaprezentowanego w dziele R. Foryckiego, iż: „trzeba mieć jakieś
pojęcie prawa naturalnego, nawet jeżeli to prawo się odrzuca”. Stawiając na piedestał wartości
wolności i równości wobec prawa, należy skonfrontować je z koncepcją prawa naturalnego. Dokonać
swego rodzaju krytycyzmu i porównania zmieniających się od wieków obranych przez społeczeństwo
myśli i wartości, wywodzących się z różnych kręgów kulturowych i zamierzchłych czasów
starożytności.


W tym fragmencie niniejszych rozważań pragnę przejść do zagadnienia dotyczącego prawa
w wymiarze aksjologicznym. Prawo można rozumieć przez pryzmat jego wartości, takich jak dobro
ogółu (wspólne), ludzką przyrodzoną godność człowieka oraz sprawiedliwość społeczną. W zgodzie ze
stanowiskiem Harolda Bermana, należy przyjąć, że do istotniejszych cech przynależnych prawu jako
takiemu jest traktowanie przez ogół prawa jako zwartej całości, nadrzędnej względem władzy
państwowej (politycznej). Ta zwarta konstrukcja prawa ma odrębną pochodzącą z zewnątrz logikę
rozwoju. Ponadto wykazuje się krzewieniem trwałych postaw oraz zachowaniem ciągłości. Nie jest
bowiem sklejką elementów o przypadkowej treści. Z racji tego, że prawo stanowi wyraz pewnego
rodzaju porządku prawnego, powinno wykazywać cechy imperium – powinno „rządzić”,
a w niezbędnym minimum winno określać prawną naturę państwa. Państwo uznawane za państwo
prawa stanowi w rozumieniu uczonego Bermana wartość samą w sobie. Wskazana wartość nie
oznacza wprost, że musi ona dotyczyć wszelkich elementów prawnych w już funkcjonującym
systemie, natomiast należy skonfrontować ją z ideą prawa albo „prawa w prawie”, co oznacza dalej
idącą interpretację. Sama „idea prawa”, w ugruntowanym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego
jest: „myślą, że prawo winno urzeczywistniać wartości, jakie wykraczają poza elementy porządku.
Zatem wartości prawa, które wyznaczają cel jego kształtowania oraz zadania z dziedziny stanowienia
i stosowania prawa powinny być spełnione kompletnie. Idea prawa, będąca wydźwiękiem idei
wartości zawiera nadto swoiste zobowiązanie, skierowane do tych adresatów, którzy prawo stosują
oraz stanowią, wynikające z prawnego etosu.”


Aksjologia ujmowana jako ogólna teoria wartości kształtowała się już w XIX wieku, jednakże
ostatecznie powstała dopiero w XX wieku, w ramach ówcześnie panującego neokantyzmu.
Wprawdzie problematyka wartości w ujęciu „dobra” (łac. bonum) występowała w naukach
filozoficznych od samego początku, jednak upływ czasu i rozwój oraz wpływ innych nurtów m.in.
fenomenologicznych miały wpływ na przedmiot aksjologiczny. Nie umniejszając „ważności” toczących
się na przełomie lat sporów w doktrynie w odniesieniu do faktycznej genezy oraz sposobu i miejsca
powstawania wartości, jednak na potrzeby niniejszych rozważań chcę przyjąć, że tzw. wartości
funkcjonują w ramach innych relacji wartościujących. Można to rozumieć jako reakcje emocjonalne o
szczególnym charakterze w stosunku do bardzo szeroko ujmowanego i różnie rozumianego
przedmiotu. Natomiast z perspektywy prawnej najistotniejsze są wartości, które jednocześnie
stanowią cele, jakie chce się osiągnąć, tzw. wartości-cele. W takim ujęciu tuż obok wartości ponadczasowych, uniwersalnych i dominujących w określonym społeczeństwie, można również
wskazać wartości indywidualne, subiektywne i razem sformułować katalog wartości przyświecających
ogółowi ludzi. Otrzymamy z tego wykaz wartości uniwersalnych, które zawierają znamiona
tradycjonalizmu, ponieważ są to wartości takie jak: dobro, piękno, prawda oraz sprawiedliwość.
Wartości jakoby zawarte we wspomnianej wcześniej idei prawa, w swojej istocie skupiają się głównie
na podstawowych cnotach uniwersalnych, w tym w głównej mierze na sprawiedliwości i dobru.
Dobro jest jedną z najstarszych kategorii myśli filozoficznej, a idąc dalej, również myśli prawnej.
Natomiast sprawiedliwość jest współcześnie, podobnie jak niegdyś przedmiotem filozoficznych
rozważań dla współczesnych teologów i prawników.


Na kanwie niniejszych rozważań nie można pominąć milczeniem wątku konfliktu aksjologicznego
z zakresu zagadnień dotyczących prawa i moralności, bowiem wolność i równość wobec prawa
w sytuacji realnej potrzeby zastosowania wartościowania dóbr (wystąpienia pewnego rodzaju kolizji),
może spotkać się z problematyką w ujęciu moralności takich postaw. Stosunki, które mogą zajść
w relacjach prawa i moralności należą do jednych z najbardziej fundamentalnych kwestii
rozpatrywanych w ramach teorii i filozofii prawa. Moralność jest związana z systemem wartości
za pomocą niedającego się rozerwać węzła. Można powiedzieć, że sama w sobie stanowi system
prawa. Żadnej istniejącej postawy wobec prawa nie można analizować w oderwaniu od zasad
moralnych. Chociaż w różnych aspektach, tym niemniej wolność i równość wobec prawa stanowią
w mojej ocenie wartości równie ważne z punktu widzenia moralności i prawa w ujęciu ogólnym.
W oparciu o tematykę moich rozważań, pragnę odwołać się do tzw. nieposłuszeństwa
obywatelskiego, ponieważ o ile prawo naturalne (w mniemaniu jego zwolenników pochodzące od
samego Boga) ma zasadniczo służyć ogólnemu wprowadzeniu do sfery prawa wartości pożądanych
i uznawanych za ważne normy moralne, bo dzięki temu zaistniałby uniwersalny wzorzec moralny,
a bez wątpienia taki wzorzec dla oceny prawa pozytywnego, to instytucja nieposłuszeństwa
obywatelskiego – stanowi pewien prywatny instrument walki przeciw ogólnemu ujęciu zgodności
prawa nazywanego pozytywnym z wartościami oraz normami, uważanymi za wyższe od niego.
Nieposłuszeństwo obywatelskie jest wyrazem szerszego oporu w obronie prawa wyższego, czy
prawa, które w mniemaniu znakomitej części społeczeństwa „powinno rządzić”. Tak zwane grupowe
prawo oporu było znane już w średniowieczu, jednakże wówczas miało na celu obronę
obowiązujących praw, nie zaś spowodowanie dostosowywania w przyszłości obowiązującego prawa
do nakazów płynących z prawa „wyższego”. Zatem nieposłuszeństwo obywatelskie stanowi wyjątek
od ogólnego obowiązku przestrzegania prawa, co ciekawe postrzegany nie tylko w aspekcie obaw o
sankcję za jego nieprzestrzeganie, lecz także w obawie przed utratą moralności. Sam termin oraz
uzasadnienie idei, którą wyraża określenie „nieposłuszeństwa obywatelskiego” jest autorstwa
Henrego Davida Thoreau, jego zdaniem: „rząd nie może być oparty na sprawiedliwości nawet tak
daleko idącej, jak tylko ludzie są w stanie ją zrozumieć, najpierw powinno stać się człowiekiem,
a później obywatelem(…)”. Nie jest pożądane, aby kultywować szacunek dla prawa tak bardzo, jak
względem tego co słuszne. Jedynym zobowiązaniem, jakie mamy prawo przyjąć – to ciągłe czynienie
tego, co jest w moim mniemaniu słuszne. Trzeba uzmysłowić sobie, na ile postawa wolności
i równości wobec prawa jest stopniowalna przez subiektywne odczucia i indywidualne zasady
słuszności ludzi, a na ile „sztywno” wyznaczona przez władzę państwa oraz współczesnych organizacji
międzynarodowych, które nie zawsze stawiają czoła ludzkiemu intelektowi i indywidualnym
przeżyciom dotyczącym moralności. Thoreau wyznaczył cechy nieposłuszeństwa obywatelskiego,
w tym: – działanie, które polega na naruszaniu prawa obowiązującego; – obywatelskie, ponieważ
podejmuje się je w obronie wartości porządku prawnego o podstawowym charakterze; – mające na
celu dążenie do zmian prawnych albo wydanych w oparciu o obowiązujące normy decyzji; – jawne,
ponieważ osoba, która podejmuje takie działanie liczy się i publicznie manifestuje, że jest gotowa poddać się sankcjom, nałożonym na mocy prawa obowiązującego; – zasadniczo połączone
z zachowaniem wstrzemięźliwości przy zastosowaniu przemocy pośredniej i bezpośredniej. Akt
manifestujący postawę nieposłuszeństwa wobec prawa, nie spełniający łącznie wszystkich
wskazanych cech, nie powinien być uznany za ten szczególny rodzaj oporu.


Ocena rozwiązań prawnych w ujęciu aksjologicznym jest rozumiana znacznie szerzej niż sama
moralność przy podejmowaniu, bądź zaniechaniu określonego działania, mimo to odgrywają
podobną rolę w świadomości ludzkiej. W oparciu o powyższe zagadnienia należy odróżnić
obywatelskie nieposłuszeństwo od tzw. klauzuli sumienia. W odniesieniu do wolności i równości
wobec prawa to raczej ta druga instytucja będzie miała szersze zastosowanie, przy ocenie prawnych
rozwiązań i ich zastosowaniu, bowiem określenie odwołujące się do klauzuli sumienia jest często
stosowane do zagwarantowanych prawnie sytuacji, które funkcjonują „de lege lata”, np. uprawnień
lekarzy przyznanych na kanwie przepisów obowiązującego prawa do powstrzymywania się względem
wykonywania określonych świadczeń o charakterze zdrowotnym, które jednocześnie są niezgodne
z jego sumieniem. Doktryna legitymuje się wieloma przykładami zastosowania klauzuli sumienia oraz
jej szczególnych odmian, lecz w mojej ocenie „samoograniczanie” przy możliwości skorzystania
z przyznanej w realiach współczesnego prawodawstwa obywatelom wolności i równości wobec
prawa – może wynikać z przyjęcia wskazanej klauzuli, poprzez zastosowanie przez uprawnionego
zasad słuszności i sprawiedliwości społecznej, które finalnie prawdopodobnie sprowadzą lekarza do
podjęcia decyzji o odstąpieniu w pewnym zakresie na rzecz innego podmiotu, z przyznanych mu praw
i wolności – celem wsparcia „wyższej” w jego mniemaniu idei. Inaczej, w uproszczeniu nie można
podczas realizacji swojego prawa naruszać uprawnień innych jednostek.


Obecnie czynnik kształtujący wymiar wolności oraz demokracji w ujęciu politycznym nazywany jest
poprawnością polityczną. Poprawność polityczna w ostatnich okresach XX wieku wpływa
bezpośrednio na procesy definiowania pojęć oraz na wiele procesów społecznych. Pojęcia takie jak
wolność, równość czy demokracja są ważne nie tylko dla naukowców badających relacje polityczne,
aktywnych polityków, ale również dla wszystkich uczestników życia politycznego. Istnieje mnóstwo
zależności w relacji pomiędzy szeroko rozumianą wolnością, a tzw. poprawnością polityczną.
Najtrafniejszym wydaje się badanie wskazanych zjawisk, biorąc pod uwagę aspekty psychologiczne,
kulturalne, semiotyczne oraz pragmatyczne i funkcjonalne. W ślad za zwolennikami tzw. poprawności
politycznej należy wskazać, iż przedstawiciele tej myśli kładą nacisk na niezbędne dopuszczanie na
zasadach równości do publicznej dyskusji oraz politycznej aktywności i realizacji prawa do wolności
gwarantowanych w demokratycznym państwie prawa, przez osoby reprezentujące odmienne
pochodzenie etniczne i kulturowe, przedstawiające odmienne (często oryginalne) poglądy oraz
wywodzących się z odmiennych (z różnych względów) grup społecznych.


Pojęcie praw człowieka należy współcześnie do jednej z czołowych kategorii filozofii politycznej
i budzi niezmiennie ożywione kontrowersje. Biorąc pod uwagę względność i dynamikę tych pojęć, ich
rozwój i zmieniający się charakter – zależny od wielu czynników osobistych i państwowych (m.in. od
miejsca urodzenia, sytuacji politycznej, ekonomicznej, gospodarczej w kraju i woli respektowania
przez jednostkę praw przyznanych względem innych podmiotów, tego, co stanowi jej osobistą
wolność i równość), uważam, że nie można mówić o istnieniu tego zjawiska w pełnym zakresie, w
równym stopniu względem każdej jednostki. Niemniej jednak niesłychanie istotnym jest w mojej
ocenie, aby podejmować działania mające na celu ciągły rozwój i udoskonalanie tych praw w
wymiarze praktycznego zastosowania, bowiem są to prawa fundamentalne, których sama próba
podważania, czy skrajnie lekceważąca postawa – może doprowadzić do zachwiania wartości, w które
w większości wierzymy i które nam przyświecają, zaś kwestionowanie wieloletniego dorobku
i spuścizny narodów w tym zakresie mogłoby prowadzić do ogromnej tragedii.

Autor : Anna Kozielska

Bibliografia:
[1] Lord Acton „Historia wolności, wybór esejów”, wyd. Znak, wydanie pierwsze, tłumaczenie: Andrzej Branny, Anna Gowin,
Paweł Śpiewak, konsultacja historyczna przekładu: Mateusz Markiewicz, wybór i wstęp: Paweł Śpiewak.
[2] J. Miklaszewska, J. Szczepański „Filozofia polityczna po 1989 r.”, teoria, historia, praktyka, wyd. Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
[3] D. Giziecka „Współczesne oblicza demokracji”, wyd. Adam Marszałek, Toruń, 2010 r.
[4] M. Rothbard „For a new liberty. The libertarian manifesto”, Nowy Jork, 1989 r.
[5] Encyklopedia of public international law, vol 8 Human rights and the individual in international law, international
economics relations, Amsterdam, New York, Oxford 1985 r.
[6] Powszechna Deklaracja Praw Człowieka – przyjęta i proklamowana rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ 217 A (III) w
dniu 10 grudnia 1948 r.
[7] Resolution 217/III adopted by the General Assembly.
[8] Źródło internetowe: https://www.echr.coe.int/Pages/home.aspx?p=home.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *